ISSN 2658-1086

15 lipca 14 (422) / 2021

Konrad Kopel,

ROZEDRGANE KONFIGURACJE WŁADZY (KACPER POBŁOCKI: 'CHAMSTWO')

A A A
Wydana w maju książka Kacpra Pobłockiego stała się stosunkowo głośną premierą, w związku z czym nie trzeba było długo czekać na liczne recenzje, które pojawiły się w czasopismach i na portalach o rysie akademickim oraz popularnym. Co zrozumiałe, trafność komentarzy do książki okazała się różna, polemiki z mniej trafionymi zarzutami wolę zostawić autorowi, jednak recenzje „Chamstwa” uwidaczniają, że Pobłocki schował przemyślaną strukturę teoretyczną pracy przed czytelnikami. Rzecz nie w kuglarskich sztuczkach mających pozwolić na konstruowanie „obiektywistycznych” opisów, ukrywaniu się autora czy maskowaniu zapożyczeń i nawiązań. Książka Pobłockiego nie tylko unika tego typu zabiegów, ale wręcz je unieważnienia poprzez konsekwentne korzystanie z zabiegów przeciwnych. Ukrycie polega więc na tym, że „Chamstwo” można przeczytać jako przystępną (niewymagającą od czytelnika zaplecza teoretycznego ani historycznego) pracę o ucisku, upodleniu i oporze konkretnych grup ludzi w konkretnym czasie. Jednocześnie jednak „Chamstwo” posiada walory dogłębnie przemyślanej pracy akademickiej. Przez zabiegi edytorskie (np. autor w tekście głównym używa przeważnie formy „historyk powiedział” „antropolog napisał”, nazwiska i prace podając w przypisach na końcu książki) nieco przytłumiane, jednak wciąż wartościowe zarówno ze względu na przyjęte przez Pobłockiego założenia, jak i poczynione ustalenia. Dlatego uważam, że „Chamstwo” najwięcej zyskuje czytane zgodnie z radą Gillesa Deleuzea, że „[d]zieło trzeba traktować jako całość, śledzić wywód a nie osadzać go, trzeba odkryć jego punkty bifurkacji, zrozumieć jego dreptanie w miejscu (...). W przeciwnym razie niczego się̨ nie pojmie” (Deleuze 2007: 95).

Na „Chamstwo” składają się cztery części („Ludzie bez twarzy”, „Patriarchat”, „Bezpaństwo”, „Realizm magiczny”) oraz umieszczony na końcu epilog, w którym Pobłocki przedstawia założenia oraz teoretyczne zaplecze, z którego korzystał w trakcie pisania. Zasadniczą część książki można upraszczająco określić jako opis życia (a także konfiguracji władzy oraz praktyk oporu, które to życie kształtowały i rozsadzały) tytułowego chamstwa. Nie jest to jednak opracowanie stricte historiograficzne. Zamiast pozytywistycznej historii przyszpilonej do mapy państwa i snutej pomiędzy granicznymi punktami dat, Pobłocki wykazuje się antropologiczną wrażliwością, śledząc w materiałach źródłowych oraz opracowaniach „pańskie” przemilczenia, pominięcia i przemoc. Nie chodzi bowiem o rekonstruowanie „historii chłopskiej” w kluczu historii panów. W „Chamstwie” na pierwszy plan wysuwa się śledzenie sposobu, w jaki pracowały przemocowe konfiguracje złożone z wyobrażeń, znaczeń, technik, praktyk i strategii handlowych, instytucji, roślin, warunków pogodowych etc., które formowały życie zarówno grup ludzkich, jak i jednostek.

Od razu trzeba jednak dodać, że nie chodzi o wywód promujący prosty determinizm struktur społecznych, idei czy innego rodzaju esencjalności. U Pobłockiego konfiguracja jest całkowicie ucieleśniona, pracuje w decyzjach i działaniach panów oraz chamów, jednak ich nie determinuje. Objawia się w regularności i skali ucisku, lecz towarzyszą jej nieustanne praktyki oporu i jednostkowe decyzje naznaczone nierzadko dumą lub poczuciem upodlenia. Pobłocki opisuje konfiguracje władzy, bazując na ich działaniu, jednak to działanie drżące, rwące się, wymagające konserwowania i ciągłej przemocowej reprodukcji. To działania, które ani nie obezwładniają, ani nie podporządkowują w pełni uciskanych, ale realizują się w ciągłej walce, która prowadzona jest raz milczeniem, a raz powstaniem. Tym samym autor przekracza teksty, ku ich zewnętrzu, kontekstowi, w którym powstały, ku światu, w którym chamstwo nie wytworzyło ani tekstów, ani tekstowych praktyk uwieczniania swojego oporu i życia.

„Chamstwo” nie jest więc linearną rekonstrukcją historii chłopów z perspektywy pańskiej, lecz ukazaniem wyodrębnionych kłębków relacji, poszczególnych konfiguracji, fragmentów złożonych maszyn społecznych. Podmiot nie jest ani zbiorowy (unieważniający jednostkowe życia ludzkiego), ani jednostkowy (odejście od neo-/liberalnego kultu jednostki). Podmiot w „Chamstwie” nie ma „jednego imienia: pojawiają się tu chłopi, służebnice, wyrobnicy, baby, darmozjady, łotry, pańszczyźniacy, chamstwo i wiele innych. Każde z tych słów opisuje jedną z wielu twarzy klasy ludowej” (s. 325). Pobłocki jest świadomy, że przeszłość (nawet ta nazywana „naszą przeszłością”) składa się z „Innych” światów zamieszkanych przez „Innych”. Próba ich poznania musi wiązać się z rozbiciem mieszczańskiej/pozytywistycznej/modernistycznej historii, która „uniwersalizuje bardzo szczególną wrażliwość, tworzy iluzję, że każda perspektywa jest tożsama z perspektywą klasy średniej; że nie ma innej rzeczywistości” (s. 310). Tak jak zaznaczałem już powyżej, autor nie skupia się na krytycznej rewizji opublikowanych prac, a na próbie symulacji perspektywy pańskich światów. Wydobycie wytłumionych relacji, praktyk, konfiguracji etc. umożliwiają konstruowane na podstawie badanego materiału pojęcia, o których autor pisze w sposób obrazowy, że „[m]ożna o nich pomyśleć jak o oknach: pozwalają zobaczyć pewną rzeczywistość. (…) Praca, jaka odbywa się w tej książce, polega na ułożeniu tych pojęć-okien w całość” (s. 316). Tym samym celem jest wgląd w światy tytułowego chamstwa, uwidocznienie konfiguracji i konstelacji napięć, do których dostęp Pobłocki uzyskuje, opisując wydarzenia hiperznaczące, które rodzą „świadomość tego, jak skonstruowany jest świat, oraz decyzję jak wobec tej wiedzy się zachować” (s. 326).

Przykładem takiego hiperznaczącego wydarzenia może być historia z Mazowsza z czasów powstania styczniowego. W roku 1863 dwóch młodych chłopów wykradło z pańskiego pola kilka snopków zboża, co prędko wyszło na jaw. Miejscowy pan „zwołał gromadę [ludzi ze wsi – K.K.] i tak oskarżonym powiedział: »Teraz polskie prawo, a ono jest takie: kto ukradł i został złapany, będzie wisiał«” (s. 41). Rodziny skazanych na śmierć błagały, rzucając się do stóp szlachcica, jednak ten był nieubłagany, dopóki „najstarsi ludzie – gospodarze dwóch wiosek (…), już wtedy powszechnie szanowani uklękli przed dziedzicem na kolanach, poczołgali się do stóp jego i te stopy całując”, sami błagać nie zaczęli (s. 42). Wtedy to pan zrezygnował z wieszania oskarżonych o kradzież, zamiast tego rozkazując, by miejscowi karbowi ich wybatożyli. Sytuacja ta może stać się punktem wyjścia do śledzenia praktyk upadlania miejscowych chłopskich autorytetów, utrzymywania kontroli nad chłopami poprzez przymuszanie ich samych do wykonywania kary czy rozpoznania konfiguracji, w której centrum (jak w centrum wioski) znajdowała się szubienica. Pobłocki korzysta z tejże sytuacji by stwierdzić m.in.: „Szubienice stawiano nie po to, by ich używać, ale po to, by można było karę odwołać. Właśnie na tej możliwości, zupełnie arbitralnej, zasadzała się władza panów. [Panowie – K.K.] wskazywali na szubienicę, a następnie wielkodusznie bili. By dać pamiętne. By darując karę śmierci, przejąć na własność czyjeś życie” (s. 42).

Szkielet „Chamstwa” stworzony jest właśnie z takich hiperznaczących sytuacji, a konstelacja pojęć-okien pozwala na wyzyskanie relacji wcześniej niedomówionych lub przemilczanych. Powracam do tego wątku ostatni raz, ponieważ Pobłockiemu udało się w dużej mierze zrealizować postulaty takich współczesnych antropologów jak Oscar Viveiros de Castro czy Marlyn Strathern. Ruch dokonany w „Chamstwie” jest szczególnie zbieżny z antropologią translacji tego pierwszego. Konstytuujące ją założenie, że „»punkt widzenia« może ukonstytuować́ się jedynie w relacji różnicy i napięcia pomiędzy dwiema perspektywami” (Pisarek 2020: 221) wymusza na badaczu, by nieustannie konstruował on sieci rekurencyjnych pojęć, które mają nie tyle wyjaśniać, a umożliwić translację. Celem jest w tym przypadku przetłumaczenie przynajmniej części zależności organizujących świat podmiotu (Innego), z którym badacz stara się wytworzyć wspólną płaszczyznę zrozumienia. Ten teoretyczny wybieg nie ma w żadnym wypadku na siłę wpisywać książki Pobłockiego w nośne współcześnie nurty antropologii kultury. Chodzi raczej o uwidocznienie, że „Chamstwo” pomimo swej przystępności (składa się głównie z opisów konkretnych wydarzeń, tekstów, biografii, na podstawie których autor uwidacznia wieloaspektowość pracujących w nich konfiguracji) jest gruntowanie przemyślane i posiada również wartość w ramach dyskursu akademickiego.

Oczywiście i Pobłockiemu zdarza się „dreptać w miejscu” i wykonać niekiedy w mojej ocenie niepewny krok zakończony potknięciem. „Chamstwo” w większości napisane jest dobrze lub bardzo dobrze. W tym wypadku znaczy to, że autorowi udaje się trudna sztuka balansowania pomiędzy przystępnością i merytoryką, a także opisywaniem skrajnego upodlenia/cierpienia bez popadania w patos. Pobłocki umie pisać prosto, konkretnie, ale i obrazowo, jednak w jego książce można znaleźć kilka fragmentów wybijających czytelnika ze względu właśnie na patos. Mam tu na myśli zdania pokroju: „nikt nie rodzi się z kamiennym sercem. Nawet najwięksi okrutnicy nie mogli odpędzić świadomości, że koniec końców wszyscy ludzie są sobie równie” (s. 70) lub gdy autor kończy jeden z rozdziałów pretensjonalnym fragmentem z powieści Konwickiego (zob. s. 19). Jest to pomniejsza uwaga silnie zależna od indywidualnych preferencji czytelnika. Dużo istotniejsze są problematyczne uniwersalizacje i uproszczenia, dokonane kilkukrotnie przez autora. Chodzi tu np. o odniesienie do pracy Davida Graebera w zdaniach: „Pieniądz pojawił się jako próba – z góry skazana na porażkę – wycenienia tego, co bezcenne. Jednocześnie wykluła się też idea: że jedna istota czująca może być po prostu wymieniona na inną” (s. 49). Zdanie zdaje się być niepotrzebnie okrojone z sieci powiązanych z wprowadzeniem pieniądza zmian społecznych, które były głównym tematem „Długu. Pierwszych pięciu tysięcy lat”. Szczególnie czytelnika nie-akademickiego stwierdzenia tego rodzaju mogą kierować w stronę (tak krytykowanych przez autora) mieszczańskich wzorów myślenia. Prócz tego pojawiają się w „Chamstwie” również fragmenty sprawiające wrażenie etnocentrycznych. Za przykład niech posłuży zdanie: „Przed przekroczeniem progu współczesności nie miało większego znaczenia, czy urodziłeś się w rodzinie chłopskiej w Japonii, Kamerunie czy w Meksyku. Dziś poziom życia w tych krajach jest diametralnie różny” (s. 163). Intencją autora jest powrót (zresztą rzetelnie i przekonująco uargumentowany) do pojęcia klasy społecznej, jednak w przytoczonym przykładzie Pobłocki zdaje się niepotrzebnie odchodzić od badań silnie umocowanych w danym kontekście. Trzeba jednak raz jeszcze podkreślić, że są to raczej pojedyncze kroki budzące wątpliwość, które nie wpływają na odbiór całości książki.

Reasumując, Pobłocki napisał pracę, w której podjął się trudnego zadania ukazania specyfiki funkcjonowania „chamskiego” świata, który w tekstach źródłowych pozostawił jedynie swoje wykrzywione odbicie, ślad ukryty w przemilczeniach. Autor przyjął jego „inność”, w większości pracy nie uciekając się do uogólnień wygodnych dla współczesnego, zachodnioeuropejskiego umysłu. W moim odczuciu „Chamstwo” to próba zakończona sukcesem. Pobłockiemu udało się uchwycić konfiguracje władzy i cierpienia, które rozwarstwiają się na pojedyncze losy i strukturalną powtarzalność. Udało mu się opisać ich opresyjną moc, ale i wydobyć sprawczość uciskanych. Do tej listy sukcesów można by dopisać bardzo ciekawe i ważne, ucieleśnione opracowanie patriarchatu czy państwa. Na opisanie zarówno ich, jak i pracy pojęć takich jak „Polszcza” nie ma już miejsca w niniejszej recenzji. Co więcej, nie ma nawet szczególnej potrzeby, bym to robił, ponieważ w „Chamstwie” zostały one wyłuszczone wystarczająco klarownie, a co nawet ważniejsze – obrazowo, ukazując pełne cierpienia światy rozedrganych konfiguracji władzy i zróżnicowanych powstań.

LITERATURA:

Deleuze G.: „Negocjacje 1972–1990”. Przeł. M. Herer. Wrocław 2007.

Pisarek A.: „Sen Narcyza. O pluralizacji stylów myślenia w »Antropologii translacji«”. „Przegląd Kulturoznawczy” 2020, nr 3.
Kacper Pobłocki: „Chamstwo”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2021.