ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 września 18 (426) / 2021

Sławomir Iwasiów,

HISTORIA CZY HISTORIE (LITERATURY)? (JOANNA MAJ: 'NOWE HISTORIE LITERATURY')

A A A
Rozprawa Joanny Maj, dotycząca współczesnych wariantów dyskursu historycznoliterackiego i „nowych” perspektyw na historię literatury, to projekt ambitny, a jednocześnie, mam takie wrażenie, działanie badawcze bardzo dzisiaj potrzebne jako swego rodzaju wyzwanie rzucone bezkresowi przyrastającej wiedzy w obrębie nauki o literaturze. Czy jesteśmy w stanie wszystko poznać, skatalogować, przeanalizować i przede wszystkim opowiedzieć (sobie i innym)?

„Nowe historie literatury” to oczywiście rozprawa „meta”, analiza i opis trzeciego rzędu, a zatem nie mogło w niej zabraknąć pytań o sprawy zasadnicze, o źródła obserwowanych zjawisk i tempo ich przemian. Jak i dlaczego pisane (i nie tylko pisane!) są obecnie, to znaczy po 1989 roku, „nowe historie literatury”? Co ich mnogość oznacza dla integralności dyskursu literaturoznawczego? Czym w ogóle jest literatura współczesna i na jakiej zasadzie przecinają się jej dyskursy (historyczne, teoretyczne, krytyczne)? Czym są, w tym wypadku dla badań literackich, słownik, esej czy rozmowa, postrzegane jako istotne formy naukowego dyskursu? Jakie w ogóle są granice nauki i naukowości? Czy można, na przykład, napisać rozprawę naukową w rozmowach albo jako dziennik? Autorka zauważa we wstępie: „Zmiany w systemie komunikacji społecznej, nowe metodologie i kulturowa perspektywa badań literackich, a także przełomy polityczne stają się impulsem, pod wpływem którego pojawiają się odmienne niż dotychczas projekty historii literatury” (s. 12). Powtórzmy: na pierwszy rzut oka ta książka nie jest kolejnym projektem „innego” czy „nowego” historycznoliterackiego paradygmatu – to raczej próba uporządkowania tego, co na ten temat do tej pory wiemy.

Maj, przyglądając się współczesnym wersjom historii literatury, pokazuje także tło tych zmian, które doprowadziły do ich wykształcenia – w tym sensie „Nowe historie literatury” to rozprawa obejmująca najnowszą historię nauki (o literaturze). Z jednej strony mamy zatem przede wszystkim tradycję strukturalistycznych badań nad dziełem literackim – które dzięki studiom Michała Głowińskiego, Janusza Sławińskiego czy Edwarda Balcerzana znacząco wpłynęły nie tylko na teorię, ale także na historię i krytykę literatury – z drugiej strony, już po roku 1989, badania nad literaturą, paradoksalnie, odeszły od samego dzieła literackiego na rzecz zbliżenia do problemów skupionych wokół literatury, takich jak kultura, polityka, idee etc. Ta przemiana, którą można nazywać za Michałem Pawłem Markowskim i Ryszardem Nyczem „zwrotem kulturowym” czy „nową humanistyką”, wciąż spełnia się na naszych oczach i, jak wynika z rozprawy „Nowe historie literatury”, stanowi ich rozdział (tych historii) niedomknięty. „Historiografia literacka, zwłaszcza współczesna, to zbiór form heterogenicznych. Dyferencja genologiczna reprezentacji przeszłości literackiej, a także idący z nią w parze pluralizm metodologiczny zachęca do podkreślania wielopostaciowości historii literatury poprzez gramatyczną formę, do zastępowania liczby pojedynczej mnogą, do mówienia nie o historii, ale o HISTORIACH LITERATURY” (s. 25) – pisze badaczka w rozdziale „Historia literatury jako gatunek akademicki”.

Jak zatem dzisiaj „opowiadamy” historię literatury? Na pewno w mniejszym stopniu syntetycznie (w sensie gatunkowych dystynkcji chodzi przede wszystkim o syntezę historycznoliteracką, jak pisze autorka: „formę niemożliwą” [s. 267]), a raczej analitycznie, monograficznie, polimedialnie. To główna zmiana, jaką Maj w „Nowych historiach literatury” często podkreśla: historia literatury i jej gatunkowe zróżnicowania rozciągają się od encyklopedyczności do narracyjności; badacze/badaczki historii literatury mają zatem dostęp do takiej rozpiętości genologicznej, jaką z jednej strony wyznaczają encyklopedia czy słownik (formy enumeracyjne), a z drugiej strony, na przykład, muzeum multimedialne czy spacer literacki (formy performatywne).

Warto podkreślić, że wymienione powyżej warianty gatunkowe, a także inne, jak alfabet, leksykon, rozmowa czy esej, nie są wartościowane, a ich wykorzystanie w ramach historii literatury nie powinno być postrzegane jako „lepsze” lub „gorsze”. Mieszają się one przecież ze sobą, co stanowi jedną z charakterystycznych cech wielomedialnej rzeczywistości XXI wieku. Widać tę zasadę doskonale w samej rozprawie Joanny Maj: to przecież i synteza (jednak swoiste katalogowanie rzeczywistości!), i metaanaliza, i swego rodzaju narracja z wnętrza dyskursu historycznoliterackiego (opowiadanie o „historii historii literatury”).

Mimo wszystko osobną kategorią uprawniania historii literatury jest esej – przez Maj zaliczony do form podmiotowych. „Esej koresponduje z aktualnymi metodologicznymi i ideologicznymi potrzebami historii literatury, odpowiada im ze względu na podejrzliwość historii literatury wobec obiektywizującej perspektywy, totalizujących form przedstawienia czy też konstrukcji obejmujących zasięgiem szerokie pola czasowe i spacjalne” (s. 152). Rozumiem to w ten sposób: esej daje dużo swobody, wysuwając na pierwszy plan osobę badacza/badaczki, dowartościowując osobisty punkt widzenia, wzmacniając poczucie lokalności/regionalności, a jednocześnie pozwalając na wyjście poza obszar danej dziedziny humanistyki (jest znany na gruncie filozofii, historii, teorii i historii literatury itd.).

Inne formy podmiotowe, o których pisze Maj, to dziennik i rozmowa. Ta ostatnia ma dzisiaj wiele znakomitych realizacji, zarówno w nauce, jak i w publicystyce, a pewnym wzorcem łączenia obu paradygmantów, to znaczy nauki i dziennikarstwa, może być książka Stanisława Beresia „Historia literatury polskiej w rozmowach XX i XXI wiek” z 2002 roku. To też znaczna wartość książki „Nowe historie literatury” – stanowi ona przegląd tego, co w ostatnich, mniej więcej, trzydziestu latach napisano o literaturze (z uwzględnieniem środowisk akademickich, czasopism, znaczących postaci, serii wydawniczych, monografii itd.).

W podsumowaniu rozprawy Joanna Maj stwierdza: „Zakwestionowanie dotychczasowych modeli uprawiania historii literatury, utrata intelektualnej wiarygodności przez nowoczesną historiografię, rozpad tzw. wielkich narracji, a także zmiany w postrzeganiu literaturoznawstwa jako dyscypliny – określane mianem kulturowych lub będących wynikiem nowej humanistyki – stanowią impuls do formułowania nowych projektów historii literatury” (s. 277). Jak wspomniałem wcześniej, „Nowe historie literatury” z oczywistych przyczyn takim projektem nie są, ale mogą być istotnym drogowskazem metodologicznym i znaczącą inspiracją dla wszystkich badaczy/badaczek historię literatury uprawiających.

Na zakończenie dodam, że bardzo dobrze czyta się „Nowe historie literatury”, ponieważ autorka nie tylko skomponowała wywód w sposób dla czytelnika/czytelniczki przystępny, ale także poruszyła istotne problemy literaturoznawcze (jak metodologia badań czy rola poszczególnych gatunków wypowiedzi w nauce) i zostawiła sporo przestrzeni do podjęcia dyskusji. I dlatego, jak sądzę, trudno książkę Joanny Maj przeoczyć. To ważny głos w obszarze nowoczesnego, przekraczającego granice dyscyplin literaturoznawstwa.
Joanna Maj: „Nowe historie literatury”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2021.