ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (436) / 2022

Wiktoria Łakota,

HUMOR POD LUPĄ (ŁUKASZ JACH: 'OD UCHA DO UCHA. HOMO SAPIENS SIĘ ŚMIEJE')

A A A
Czym jest śmiech? Większość zapytanych o to osób najpewniej wzruszyłaby ramionami w odpowiedzi. Tak naprawdę trudno jednoznacznie scharakteryzować to zjawisko. „Słownik języka polskiego PWN” podaje kilka definicji. Jest to „wyrażanie wesołości objawiające się ruchami mięśni twarzy i wydawaniem swoistego głosu; śmiechu; jest to rzecz, sytuacja bardzo śmieszna” (Szymczak 1981: 449). Dużo łatwiej wyjaśnić, czym jest humor. To „zdolność dostrzegania zabawnych stron życia, traktowanych zazwyczaj z wyrozumiałością i pobłażliwością; pogodny nastrój, wesołe usposobienie; przedstawienie czegoś, np. w dziele literackim, w zabawny sposób; zabawne, komiczne sceny, sytuacje, dialogi itp.” (Szymczak 1978: 758). Tych dwóch określeń nie da się rozdzielić – najczęściej jedno wynika z drugiego. Śmiejemy się, gdy coś nas rozbawi, jak również wtedy, gdy jesteśmy zestresowani.

Śmiech towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Już w starożytności podjęto próbę zrozumienia zjawisk związanych z humorem. Z czasem zaczęto zastanawiać się nad okolicznościami, które wywołują śmiech. Psychologowie ewolucyjni podkreślają, że wiele w tej kwestii zawdzięczamy ewolucji, a co za tym idzie – nakładaniu się na siebie różnych czynników psychologicznych, fizycznych oraz społecznych. Łukasz Jach, psycholog i socjolog wykładający na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, w książce „Od ucha do ucha. Homo sapiens się śmieje” podjął się analizy wyżej wymienionych, starając się tym samym udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego się śmiejemy i co jest tego przyczyną.

Nie da się ukryć, że na polskim rynku wydawniczym od dawna brakowało pozycji, która w zrozumiały i rzetelny sposób opisywałaby procesy związane z tematem humoru, a także oznakami szeroko pojmowanej wesołości. Zdaje się jednak, że książka Jacha nie jest do końca tą wyczekiwaną, a nawet – rzekłabym – rewolucyjną, jeśli chodzi o znane z życia fakty na temat ludzkiego podejścia do humoru. Nie mniej nie można zarzucić autorowi braku pomysłowości, która ujawnia się na kartach książki co jakiś czas. Mowa w tym miejscu o ćwiczeniach nawiązujących do przeczytanych przed chwilą zagadnień, które znajdują się pod koniec każdego rozdziału. Ten autorski „chwyt” sprawia, że odbiorca nie traci zainteresowania czytanym fragmentem, a co za tym idzie, w przystępny sposób pogłębia swoją wiedzę z zakresu humoru, żartów oraz śmiechu. Dołączone ćwiczenia mają jeszcze jedną dodatkową zaletę: uczą uważnej obserwacji otaczającego świata i nas samych, przez co „zwiększa się nasza czujność na zabawne, wesołe rzeczy, które dzieją się wokół nas” (s. 220).

Autor rozpoczyna swoje rozważania od obrazowej metafory, pisząc, iż istnienie różnorodnych humorystycznych treści można porównać do obficie zaopatrzonych półek w supermarketowym dziale za słodyczami. W przypadku łakoci cechą wspólną jest cukier, podczas gdy humor wymyka się z ram jednolitej charakterystyki. Jach podkreśla, że może być on „serdeczny lub ironiczny, sprośny lub absurdalny, oparty na językowych skojarzeniach czy potknięciach lub osadzony w danej sytuacji. Może on pojawić się spontanicznie, ale równie dobrze może być wynikiem wypracowanego działania (…)” (s. 8). Tuż obok, niemal na pierwszym miejscu plasuje się poczucie humoru, bez którego rozszyfrowanie żartu czy danej – nie zawsze zabawnej – sytuacji nie jest możliwe. Autor powołuje się na badania Franza-Josefa Hehla oraz Willibalda Rucha, którzy postrzegali to zjawisko m.in. jako zdolność do rozumienia humorystycznych treści, sposób reagowania na humor oraz umiejętność stwarzania zabawnych przekazów. Na marginesie warto zaznaczyć, że sam autor „Od ucha do ucha” lubuje się w opowiadaniu żartów, które równie chętnie, co często wplata w treść swojej książki. Przykłady te mają na celu udowodnić, że zagadnienia, jakie porusza Jach, znajdują potwierdzenie w przywoływanych dowcipach i odwrotnie. Czy wszystkie z nich są zabawne i zrozumiałe – to już zupełnie inna kwestia.

Łukasz Jach, podążając za trendami widocznymi na rynku, nęci czytelnika chwytliwymi tytułami ośmiu rozdziałów i ich podrozdziałów, jak również oryginalnym zakończeniem, które nazywa „Bajką o czterech książkowych molach”. W tym zakończeniu – jak sam pisze, niebędącym zakończeniem – pod postacią wymyślonej historyjki autor w zabawny sposób przemyca część omówionych wcześniej zagadnień. Zdaje się, że bajka ta stanowi clou dociekań naukowych reprezentowanych przez badacza. Samą książkę można podzielić na trzy części – pierwsza dotyczy stanu badań na temat psychologicznych koncepcji związanych z poczuciem humoru, a także korelatywnych z nim teorii założeń poznawczych. Druga odwołuje się do środowiska ludzkiego życia; podejścia potencjalnych partnerów do kwestii humoru (relacje między osobami różnej płci); humoru jako narzędzia do wykrywania potencjalnych wrogów i sprzymierzeńców; stylów humoru a osobowości oraz motywów działań człowieka. Natomiast trzecia część tyczy się sposobów wyrażania rozbawienia – poprzez uśmiech i śmianie się. Największe zainteresowanie budzi jednak rozdział ósmy, z którego dowiemy się, jak zmienia się nasz stosunek do żartowania oraz śmiechu wtedy, gdy doświadczamy różnych problemów, zaburzeń psychicznych, np. w trakcie trwania depresji: „U chorych wstępnie obserwuje się krótkotrwałą reakcję typową dla rozbawienia, po której szybko następuje grymasu wskazującego występowanie negatywnych emocji. To tak, jakby w cierpiących na depresję na chwilę budził się »wewnętrzny śmieszek«, który błyskawicznie dostaje po łapach od »ponurego cenzora«” (s. 201). Jednocześnie badacz skupia swoją uwagę na psychologii pozytywnej, podkreślając, że szerzenie, jak również odczuwanie radości, wesołości i szczęścia wpływa pozytywnie na nasz rozwój osobisty. Jak pisze, „szczęście sprzyja zdrowiu fizycznemu, poprawiając sposób funkcjonowania organizmu i jego odporność” (s. 211). Przy czym należy pamiętać, że radość również można przedawkować. Gdy człowiek się zbytnio do niej przyzwyczai, jej brak może prowadzić do frustracji. Z czasem, to, co dobre, może stać się uciążliwe i nieznośne, dlatego należy znaleźć w życiu odpowiedni balans.

W tym miejscu warto przybliżyć stanowisko Stefana Szumana na temat humoru, który według niego jest „(…) po prostu trzeźwym, a zarazem pogodnym spojrzeniem na rzeczywistość. Nie brak takiemu humorowi odrobinki ironii, zadrwienia, zaśmiania się z własnego subiektywizmu, z łatwości z jaką podlegamy złym nastrojom i wpadamy w zły humor. Humor jest tym samym lekceważeniem i przez to przezwyciężeniem złego humoru, a nie tylko po prostu dobrym nastrojem w przeciwieństwie do złego” (Szuman 1938: 4). Jednocześnie jest on źródłem dobrej energii, która codziennie napędza do działania. Co więcej, zdaniem Szumana humor dodaje zdrowia, ponieważ uczy mądrze patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość: „Spojrzenie na nią z humorem daje jaśniejszy i obiektywniejszy wygląd, niż patetyczne, wygórowane, sentymentalne i romantyczne przeżycie tej treści” (Szuman 1938: 4). W świetle zacytowanych słów humor jawi się zatem jako recepta na szczęście, która – dodajmy jeszcze – przeznaczona jest tylko dla niektórych. Szuman nazywa ich „ubogimi”, bowiem tylko ludzie dotknięci przez los potrafią zdobyć się na wysiłek, aby w swoim nieszczęściu odnaleźć dobre strony. Wprost proporcjonalnie do doświadczanego cierpienia rośnie poczucie humoru, a więc im więcej krzywd – wynikających z naszej słabej natury – nas spotyka, tym bardziej zwiększa się nasz humor.

Ciekawe w tym kontekście jest również to, że śmiech stanowi swego rodzaju nieinwazyjny środek uśmierzający ból. Robin Dunbar ustalił, że „(…) w stanie wesołości organizm produkuje endorfiny, czyli neuroprzekaźniki mogące pełnić funkcję znieczulającą, o budowie podobnej do morfiny. (…) Dunbar i współpracownicy zwrócili uwagę, że uwalnianie się endorfin na co dzień zachodzi często wtedy, gdy aktywizowane są mięśnie, na przykład podczas biegania, treningów, masaży czy głaskania. W podobny sposób mogą przebiegać mechanizmy łączące śmianie się z reakcjami hormonalnymi czyniącymi człowieka bardziej odpornym na ból. Wszak śmiech również jest procesem angażującym liczne mięśnie głowy i tułowia” (s. 206). Stanowisko to zdaje się podzielać hiszpańsko-szwajcarska grupa badaczy pod kierunkiem Péreza-Arandy. Na podstawie przeprowadzonych eksperymentów ustalono, że badani wykazywali większą tolerancję na ból podczas stykania się z humorystycznymi treściami. Obserwacje te niejako udowodniły, że humor może pomagać w radzeniu sobie z bólem oraz problemami podczas choroby zarówno u dzieci, jak i dorosłych.

Jach uważa, że życie nie jest strategiczną grą w szachy, która posiada całą listę zasad – lecz wręcz przeciwnie – jest jej zupełnie pozbawione. Pozwala sobie na stwierdzenie, że to „dynamiczny kalejdoskop problemów” (s. 53). Istotnie jest to przykład dobrej metafory, która oddaje wszystko, o czym dotychczas mówiliśmy. Możliwość obserwowania różnokolorowych figur – w tym przypadku życiowych trudności – ściśle wiąże się z ludzkim wprawianiem zabawki w ruch. W końcu ludzie sami sobie stwarzają problemy i przeszkody, których nierzadko nie potrafią przeskoczyć.

Humor pełni funkcję swoistej tarczy, która niejako chroni nas przed osiągnięciem życiowej porażki. We współczesnym ujęciu jest on zdrową reakcją obronną, która niweluje stres oraz jego negatywne skutki. Alicja Skibicka-Piechna i Monika Wolińska wyjaśniają, że jest on „cenną siłą charakteru, która pozwala przezwyciężyć codzienną rutynę, rozładować sytuacje stresowe, odbierać mocy popełnianym błędów i ludzkim niedoskonałościom. Przy użyciu humoru ludzie poprawiają jakość wzajemnych relacji od zarania dziejów. (…) Śmiech, humor, komizm odgrywają zatem ważną rolę w życiu społecznym i jednostkowym” (Skibicka-Piechna, Wolińska 2016: 190). W związku z powyższym nasuwa się więc myśl, że śmiech stanowi antidotum na skutki przebywania w szarej rzeczywistości, pozwalając tym samym zapomnieć o „frasunkach” dnia codziennego.

„Od ucha do ucha. Homo sapiens się śmieje” to pozycja, którą trudno jednoznacznie ocenić. Od samego początku do końca stara się utrzymywać ciekawość czytelnika na tym samym poziomie. Autor przyłożył dużą uwagę do zebranej bibliografii i materiałów źródłowych, czego potwierdzenie znajdziemy na przykład w skrupulatnie prowadzonych przypisach. Nie jest to jednak pozycja zupełnie pozbawiona słabych stron, bowiem posiada kilka drobnych mankamentów, jak chociażby zbyt liczne i „gęsto” opisywane metody badawcze zagranicznych uczonych. Zawiłość tych fragmentów sprawia, że trudno zrozumieć, jaki był ostateczny wynik analiz. Kolejnym minusem są dość długie zdania, które zaburzają prawidłowe zrozumienie danych zagadnień (co notabene stanowi częste „przewinienie” w popularnonaukowych pozycjach). Jak wspomniano wcześniej, nie wszystkie prezentowane w książce żarty są zabawne. Przymykam jednak na ten fakt oko, ponieważ jak w pewnym momencie słusznie zauważa Jach – humor humorowi nierówny, a co jednych śmieszy do łez, drugich wprawia w zażenowanie. Kilka z dowcipów faktycznie wywołało uśmiech na mojej twarzy. Być może dlatego, że puenta większości z nich była zbyt irracjonalna w swej prostocie – zdaje się, że żarty takie autor lubi właśnie najbardziej. Już one same stanowią dobry powód do tego, by sięgnąć po książkę katowickiego wykładowcy, dla którego humor jest cennym elementem ludzkiej egzystencji.

LITERATURA:

Skibicka-Piechna A., Wolińska M.: „Wykorzystanie humoru w socjoterapii.” „Społeczeństwo. Edukacja. Język” 2016, nr 4.

Szuman S.: „O dowcipie i humorze: (szkic psychologiczny)”. W: „Licealna biblioteczka filozoficzna”. T. 14. Lwów 1938.

Szymczak M.: „Humor”. W: „Słownik języka polskiego PWN”. T. 1. Warszawa 1978.

Szymczak M.: „Śmiech”. W: „Słownik języka polskiego PWN”. T. 3. Warszawa 1981.
Łukasz Jach: „Od ucha do ucha. Homo sapiens się śmieje”. Wydawnictwo Poznańskie. Poznań 2021 [seria: Zrozum].