ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (453) / 2022

Przemysław Pieniążek,

NATURALISTYCZNA BAJKA (BESTIA. TOM 1)

A A A
Końcówka listopada roku 1955, noc, skąpany w deszczu port w Antwerpii. Na pokład statku wchodzi dwóch mężczyzn, którzy od kapitana jednostki dowiadują się, że z powodu awarii wału korbowego okręt zmuszony był do trzytygodniowego postoju na pełnym morzu w ekstremalnie wysokich temperaturach. W tych okolicznościach transportowane w ładowni egzotyczne zwierzęta nie miały najmniejszych szans: wszechobecne truchła oraz dobiegający zewsząd odór rozkładu zaświadczają o skali tragedii. Ale jak przekonuje kapitan, w mroku przepastnego pomieszczenia wciąż ukrywa się pewien „małpiszon”, złapany przez myśliwych z plemienia Czahutów. Chwilę potem zagadkowy zwierz – posiadający kilkumetrowy, niesamowicie zwinny oraz silny ogon – błyskawicznie rozprawia się z przybyszami.

Po tym wprowadzeniu rodem z horroru przenosimy się do jednej z belgijskich szkół, ściślej: na emocjonującą lekcję prowadzoną przez pana Boniface’a, którego dość swobodne metody wychowawcze budzą poważne obiekcje ze strony konserwatywnego dyrektora placówki. Jednym z uczniów sympatycznego pedagoga jest François van den Bosche: rezolutny, choć nieco cichy chłopiec samotnie wychowywany przez matkę, Jeanne. Ojcem protagonisty był niemiecki olimpijczyk, który został potem wrogim żołnierzem. Fakt ten do dziś stygmatyzuje Jeanne, szczególnie w oczach okrutnej pani Steinberg, matki Alaina – klasowego prymusa, który wraz ze swoją świtą regularnie zamienia życie Françoisa w piekło.

Gdy (po raz kolejny) upodlony przez łobuzów bohater ucieka ze szkoły, zatrzymuje się pod mostem, gdzie odnajduje nieprzytomną istotę, którą zabiera ze sobą. Choć pani van den Bosche nie dziwi to, że jej synek sprowadził pod ich dach kolejne zwierzę (wszak dom stał się azylem między innymi dla radosnego warchlaczka, zbzikowanego puszczyka, bezpiórej przepiórki, puszczającego gazy kocura, psa o trzech łapach, indyka uważającego się za koguta czy non stop baraszkującej w wannie pary nutrii), to jego najnowsze „znalezisko” zdecydowanie przebija wszystko, co do tej pory widziała.

Marsupilami to osobliwe zwierzątko, które w 1952 roku na łamach magazynu „Spirou” powołał do życia André Franquin („Gaston”, „Last Laugh”). Od tamtej pory zwinne stworzenie o nakrapianej sierści regularnie pojawiało się w opowieściach z udziałem Sprycjana i Fantazjusza, zyskując w 1987 roku własną serię komiksową. Gra komputerowa, seriale animowane oraz pełnometrażowy film aktorski – „Na tropie Marsupilami” (2012) w reżyserii Alaina Chabata – to tylko niektóre z polimedialnych wariantów przygód rzeczonej istoty, którą w „Bestii” mały François określa mianem Lange Staart (Długi Ogon).

Recenzowany komiks oferuje świeże, utrzymane w poważniejszym tonie spojrzenie na fenomen Marsupilami, w czym olbrzymia zasługa solidnego scenariusza, za który odpowiada Benoît „Zidrou” Drousie („Shi”, „A Hell of an Innocent”). Belg świetnie łączy wątki komediowe (głównie dotyczące barwnej menażerii) z melodramatycznymi (tkliwa relacja zawiązująca się między Jeanne a Boniface’em), zaś temat niecodziennej przyjaźni – z problemem wyobcowania, prześladowania oraz godnego stawiania czoła przeciwnościom losu. Historia chłopca o wielkim sercu oraz zdystansowanej, empatycznej, niedającej sobie w kaszę dmuchać „bestii” (choć do tego tytułu jak zwykle pretendują ludzie) doskonale sprawdza się jako głos w sprawie nieludzkiego traktowania braci mniejszych (ze szczególnym uwzględnieniem handlu dzikimi okazami). Równocześnie Zidrou z naturalistyczną wręcz manierą ukazuje społeczno-obyczajowy pejzaż lokalnej społeczności, akcentując przy tym wciąż pobrzmiewające w tle echa II wojny światowej.

Operujący lekko karykaturalną kreską belgijski rysownik Frank Pé („Broussaille”, „Zoo”) – znany także z autorskiej kontynuacji przygód Małego Nemo, bohatera klasycznego cyklu Winsora McCaya – przygotował kapitalną oprawę graficzną, która przykuwa uwagę już na poziomie okładki. Całostronicowe panele, imponujące rozmachem rozkładówki, cieszący oko montaż kadrów wykorzystujących dynamiczną zmianę planów, bardzo udany design Marsupilami oraz stonowana, pełna szarości kolorystyka ustanawiająca specyficzną aurę utworu to najważniejsze wizualne atuty „Bestii”.

Zidrou i Frank Pé stworzyli dzieło, które wzrusza, bawi, ujmuje wzorowo budowanym suspensem, a nade wszystko – wciąga już od pierwszych stron i sprawia, że z niecierpliwością chcemy poznać ciąg dalszy. Propozycja dla młodszych, jak również tych nieco (oraz dużo) starszych czytelników.
Zidrou, Frank Pé: „Bestia. Tom 1” („Le Marsupilami de Frank Pé et Zidrou I – La Bête”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. timof comics. Warszawa 2022.