ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 marca 6 (534) / 2026

Natalia Kazirod,

IDEOLOGICZNE METAMORFOZY (DANIEL MUZYCZUK: 'ZMIERZCH MAGÓW')

A A A
„Teraz dopiero poczuł się człowiekiem wolnym i skończonym – wszystkie szkółki (…) były już poza nim. Trzeba było być kimś naprawdę – ciężka chwila dla pewnych schizoidów, lubiących wisieć w niepewności między postanowieniem a dokonaniem. Czyż jest coś gorszego od wolności, z którą nie wiadomo co zrobić?” – myśli Genezyp Kapen, główny bohater „Nienasycenia” Witkacego (2019: 505), po nadejściu nowych rządów. Na okładce „Zmierzchu Magów” Daniela Muzyczuka widnieje słynne zdjęcie przedstawiające Witkacego, Brunona Schulza, Jana Kochanowskiego i Romana Jasińskiego. Witkacowskie zawieszenie w stanie przedkatastroficznym, w którym możliwości jest wiele, lecz każda wydaje się równie marna, towarzyszy wielu bohaterom tej pozycji (a ponadto istotnym wątkiem staną się szczątki autora „Nienasycenia”). Artyści zostaną nawiedzeni także przez duchy Juliusza Słowackiego i Oswalda Spenglera, nieśmiało wyłaniające się z ekstrawaganckich performansów, anarchizmu metafizycznego i postępującej amerykanizacji. W przygniatającej rzeczywistości wkraczamy w świat sił potężniejszych od jej beznadziei.

Muzyczuk szczegółowo analizuje ścieżki ideologiczne, jakimi podążali rozpoczynający od awangardy kontrkulturowi artyści w Polsce i Rosji. Chce prześledzić historie bohaterów i odpowiedzieć na pytanie, co skłoniło ich do przejścia na stronę konserwatywną, wykorzystując analizę porównawczą; zestawia intelektualistów z dwóch krajów, dla których transformacja ustrojowa okazała się (w najłagodniejszym przypadku) zawodem. Książka podzielona jest na sześć rozdziałów, a także „Wstęp” i „Epilog”. Na końcu znajdują się szczegółowy indeks wraz z obszerną bibliografią i kilka ilustracji, głównie przedstawiających twórczość opisywanych postaci lub innych artystów, z którymi są związani ideologicznie. Za sprawą „Podziękowań” można dowiedzieć się, iż tekst oparty jest w znacznym stopniu na pracy doktorskiej autora (zob. s. 399); i, rzeczywiście, każdy akapit dowodzi erudycji i szczegółowej znajomości środowisk, które Muzyczuk przedstawia. Wskutek wielowątkowości tekst na początku może się okazać wyzwaniem – szczególnie do momentu, w którym opisywana jest działalność grup artystycznych. Kiedy pojawiają się pierwsze tezy i wskazania zbieżności, całość staje się bardziej płynna: Muzyczuk prowadzi czytelników i czytelniczki od suchych faktów do łączenia ich w spójną (choć wydawałoby się, że nic tu nie jest spójne) strukturę.

Od postmodernizmu do nowej powagi: bohaterowie

W „Zmierzchu magów” ukazywane są losy wielu twórców, których drogi nierzadko krzyżują się dzięki przebywaniu w tych samych kręgach intelektualnych i artystycznych. Można jednak wyłonić spośród nich czterech głównych bohaterów: Siergieja Kuriochina (znanego głównie z prowokacji „Lenin był grzybem”), Timura Nowikowa (współpracownika Kuriochina, twórcy i założyciela leningradzkiej grupy Nowych Artystów), Zbigniewa Sajnóga (poety, lidera grupy Totart), Roberta Tekielego (redaktora „bruLionu”). Ich działalność szczegółowo opisują pierwsze cztery rozdziały.

Kuriochin nawiązuje znajomość z Eduardem Limonowem, pisarzem rozczarowanym zachodnimi demokracjami, będącym w Partii Narodowo-Bolszewickiej, i Aleksandrem Duginem, rosyjskim nacjonalistą (aktywnie działającym, nawiasem mówiąc, po dziś dzień). Jak pisze o nich Muzyczuk: „Punk i okultysta stworzyli partię, która skupiała młodych ludzi rozczarowanych rządami Jelcyna” (s. 42). Niektórzy wypowiadali opinie, iż koncert- performans otwierający kampanię Dugina w 1995 roku mógł być „ironiczną grą” (s. 46), jednak wiele jego wypowiedzi (głównie tych odnoszących się do „rozczarowania wolnością”) wskazuje na realne zaangażowanie i zainteresowanie partią. Godzenie ze sobą sprzeczności na poziomie ideologicznym przez PNB odpowiadało światopoglądowi Kuriochina, który twierdził, że „rosyjską tożsamością narodową jest szaleństwo, zasada godzenia ze sobą różnych sprzecznych energii” (s. 59). W manifeście (nazwanym „Manifest Nowych Magów”) napisanym wspólnie z Duginem uznali, że podstawą polityki i sztuki jest magia, tyle że zsekularyzowana. Wykorzystanie jej może odmienić upadającą kulturę.

Timur Nowikow z kolei, początkowo w imieniu Nowych Artystów związany m.in. z Pop-Mechaniką czy Kinem, około 1991 roku zaczął wkraczać w świat polityki. Założył Nową Akademię Sztuk Pięknych, która miała faktycznie skupiać się na nauczaniu i propagowaniu kultury. Neoakademizm Nowikowa opierał się w dużej mierze na „niezaspokojonej tęsknocie za heroiczną przeszłością” (s. 79). Artysta potępił modernizm, jako odrzucający pojęcie piękna, a jego odrodzenie w okresie awangardy łączył z totalitaryzmami (zob. s. 80). Krytykował postmodernizm, w którym nie ma miejsca na fundamentalne zasady. W Akademii pojawiał się, w charakterze profesora, Dugin, mający wyraźny wpływ na myśl Nowikowa. Jednocześnie, homoseksualny artysta przejawiał coraz większe zainteresowanie kulturą LGBTQ+ po wizycie w USA pod koniec lat 80. Starał się godzić podejście do seksualności z ideami konserwatywnymi aż do zachorowania na AIDS w 1997 roku po przyjeździe z Nowego Jorku. Na skutek tego wyraźnie zaczął potępiać „zgniły Zachód” i zbliżył się do Cerkwi.

Zbigniew Sajnóg, rozpoczynający jako lider Totartu, grupy nazywanej przez autora „zalążkiem tendencji neoprymitywizmu” (s. 121), sympatyzował na początku z Ruchem Społeczeństwa Alternatywnego – organizacją powstałą w latach 80. w Gdańsku, odcinającą się od masowej opozycji i działającą w tzw. „trzecim obiegu”. Kiedy charakter działalności grupy nieco się zmienił, wyłoniła się Druga Generacja Totartu – swoje poprzednie, kontrowersyjne działania określali jako wynikające z konieczności przeżycia katharsis i formę terapii (zob. s. 134). Związany był także z „bruLionem”, który od 1989 roku otworzył się na twórczość kontrkulturową. O ile za czasów początkowej działalności Totartu poglądy Sajnóga można wiązać z anarchizmem metafizycznym (podważającym sens ludzkiego życia w ogóle [zob. s. 176]), o tyle na skutek zawodu wywołanego transformacją i poczucia „permanentnego końca” (s. 184) zbliżył się ku duchowości. Na początku była to duchowość nieukierunkowana; po katastrofie Heweliusza w 1993 roku dołączył do wspólnoty Niebo, opartej na chrześcijaństwie, lecz łączącej z nim cechy okultyzmu. Robert Tekieli z kolei od 1995 roku stawał się działaczem prawicy, wykazywał coraz bardziej pozytywny stosunek do Kościoła katolickiego. Twierdzi też, że Totart nieświadomie praktykował satanizm, a Sajnóg został opętany i to wskutek tego wstąpił do sekty.

Analogie, powroty i „epizody nekrofilne”

Po szczegółowym zapoznaniu czytelników i czytelniczek z faktami, następuje wraz z piątym rozdziałem przejście do części analitycznej. Autor wskazuje zbieżne punkty w biografiach artystów, takie jak spektakularne nawrócenia Sajnóga i Nowikowa, tłumaczenie we „Frondzie” (z którą związany jest Tekieli) pism Dugina i Limonowa, wykorzystywanie w początkowym okresie twórczości faktów historycznych jako bazy do tworzenia fikcji (Totart i Kuriochin). Wspomina także o artystach z pierwszej połowy XX wieku, których głosy wyraźnie wybrzmiewają w pracach czwórki głównych postaci (lecz także np. w kolektywie Kultura Zrzuty). Duchy katastrofistów objawiają się pół wieku później, na początku jako element artystycznej prowokacji („Podróż do Rosji po Witkacego” – według Muzyczuka interesujący przykład powrotu ekspresjonizmu w wydaniu gnostycko-nihilistycznym), by następnie stale nawiedzać „magów” już w postaci swoich powracających idei. Początkowe sięganie po motywy szczątków i gnicia, owiane aurą czarnego romantyzmu, rozpowszechnione w „undergroundowych” czasach bohaterów rozwija się w specyficzny kult zmarłych.

Najważniejszą wspólną cechą bohaterów, z której wynikają wszelkie wspomniane wyżej zbieżności, jest odczucie głębokiego niepokoju na skutek rozczarowania zachodnimi ideami. Jak pisze Muzyczuk w kontekście wiersza Sajnóga „Buszowanie”, odnoszącego się do wizyty George’a H.W. Busha w Gdańsku w 1989 roku: „Autor widzi w tym po prostu wymianę idoli, w ramach której rosyjskiego pana zastępuje pan amerykański” (s. 179). Potrzeba oparcia się na jakiejś stałości popycha ich ku metafizyce; nawet Kuriochin, który nie zbliżył się ku żadnej instytucjonalnej religii czy wspólnocie, łączy imperialistyczne idee z elementami okultyzmu. Zarówno magia, jak i praktyki religijne mają na celu wywołanie choć minimalnego poczucia sprawczości w pozycji upokorzenia wobec Zachodu (zob. Łachecki, Muzyczuk 2025). W końcowych rozdziałach wprost podkreślane jest doświadczanie przez artystów poczucia „permanentnego końca świata” (s. 122) w latach 80., a następnie rozczarowanie długo wyczekiwaną zmianą. Idealnym przykładem okazuje się tu Sajnóg, który dostrzega cynizm w Kościele, w funkcjonowaniu państwa w PRL, a w latach 90. – jeszcze większy rozkład wartości, zawodząc się także na liberalnym kapitalizmie. Odwołując się do Marii Janion, autor książki przywołuje charakterystyczną, wspominaną wyżej fiksację na punkcie zmarłych, a także wyraźnie zaznacza rolę tendencji do pojawiania się w sytuacji kryzysu paranoicznych nastrojów, będących przyczyną powstawania teorii spiskowych – tu znów odwołuje się do katastrofy smoleńskiej czy, w przypadku Rosji, wiary w chęć zniszczenia cywilizacji przez Zachód.

Czy historia kołem się toczy?

Pokolenie, do którego sama należę, powiedziałoby, że owi awangardowi artyści zrobili „ideologicznego fikołka”. Jaką jednak mamy pewność, czy sami wskutek zmęczenia postkapitalistyczną rzeczywistością nie zwrócimy się ku duchowości? Moje pokolenie nie pamięta transformacji, nie przeżyło komunizmu i nie rozczarowało się dwoma ustrojami, jak bohaterowie książki. Nosimy jednak w sobie pamięć zbiorową, a skutki zmiany ustroju odczuwamy już na własnej skórze w postaci polityki mieszkaniowej, problemów na rynku pracy czy też centralizacji. Duża część z nas rozczarowała się Kościołem (zob. Urbańska 2021), jednak można zauważyć wzrost nowych form duchowości – przy czym niekoniecznie wiążą się one z jakąkolwiek religią czy filozofią. Jesteśmy raczej zorientowani na sprawczość, której nijak jednak nie czujemy w niestabilnym świecie; obecnie więc adaptujemy się do warunków i okazujemy się równie „niestabilni”, łącząc w wymiarze jednostkowym takie tendencje jak sekularyzacja i poszukiwanie metafizyki, czegokolwiek by przez nią nie rozumieć (zob. Drozdowicz 2022).

Jeśli teraz, konfrontując się z nieustannie zmieniającym się światem i „wykorzystując jego broń przeciwko niemu” (choćby poprzez płynną tożsamość, objawiająca się m.in. coraz późniejszym lub całkowitym brakiem decyzji o rodzicielstwie), sami jesteśmy niestali, to czy – widząc, że nie przynosi to skutków – nie uciekniemy na powrót w tradycję? Jak wielką już dziś popularnością cieszą się (na razie obecne jedynie w social mediach) koncepcje powrotu do „żeńskich i męskich energii” i ezoteryka? Wiara w rychły koniec objawia się na przeróżnych polach, jeśli czytać rzeczywistość wedle założenia, że nie ma przypadków (zwraca na to uwagę Olga Drenda na okładce „Zmierzchu Magów”). Wyrażamy katastrofizm w swoich prostych działaniach i wypowiedziach – nawet o tym nie wiedząc oraz nie będąc artystami.

Muzyczuk pisze właściwie o rzeczywistości Europy Środkowo-Wschodniej przez pryzmat biograficznych zbieżności. Odniesienia do Koła Sprawy Bożej we „Wstępie”, witkacowskie zwrócenie się ku poczuciu metafizycznemu jednostki i podziw dla Tadeusza Micińskiego, wreszcie współczesna konserwatywna „magia”, ignorująca istnienie przypadku: wszystko to (w uproszczeniu) skutki poczucia nadchodzącej katastrofy. Choć początkowa twórczość jest odmienna, skutki pozostają te same: długotrwała utrata stabilizacji i poczucie beznadziei rodzą duchowy eskapizm. Obecnie zawodzimy się zarówno na środowisku konserwatywnym, jak i na liberalnych elitach, a o stabilności (szczególnie od 2022 roku) możemy na długo zapomnieć.

Daleko mi zarówno do religijności, jak i konserwatyzmu – niektóre postaci opisane przez Muzyczuka znałam zresztą przed przeczytaniem książki i ich przemiana nie budziła we mnie sympatii. Przyznaję, że wciąż nie budzi; zdecydowanie jednak jestem w stanie, z subiektywnego punktu widzenia, z większą wyrozumiałością patrzeć na ich ideologiczne transformacje (co warto podkreślić, sam autor także nie przejawia postawy oceniającej). W moich czasach już nie tylko pojedynczych intelektualistów przepełnia nihilizm – co więc się stanie, jeśli dotrzemy do jego dna? W jakich kręgach będziemy szukać sensu, żeby nie poddać się beznadziei? Z młodzieńczym uporem chciałabym wierzyć, że wracając do „Zmierzchu Magów” za dwadzieścia lat, nie poczuję więzi z bohaterami, widząc, że moja mentalna ścieżka przebiegła podobnie – a jedynie będę pod ciągłym wrażeniem wiedzy i zdolności autora.

Literatura:

Drozdowicz J.: „W co wierzy pokolenie Z? Transformacje religijności cyfrowej młodzieży”. „Przegląd Religioznawczy” 2022, nr 1. https://journal.ptr.edu.pl/index.php/ptr/article/view/280.

Łachecki Ł., Muzyczuk D.: „Rozumienie prześladuje dzisiejszą sztukę”. 31.12.2025. https://krytykapolityczna.pl/kultura/rozmowa-z-danielem-muzyczukiem-zmierzch-magow-sztuka-wspolczesna/.

Urbańska B.: „Religijność młodych Polaków: ucieczka od religii czy od Kościoła?”. W: „Młodzi dorośli: identyfikacje, postawy, aktywizm i problemy życiowe”. Red. K. Skarżynska. Warszawa 2021.

Witkiewicz St.I.: „Nienasycenie”. Kraków 2019.
Daniel Muzyczuk: „Zmierzch Magów”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2025.