CO NAJGORSZEGO PLANOWAŁEŚ ZROBIĆ W SWOIM ŻYCIU, CZYLI O KRUCHEJ STRUKTURZE RELACJI MIĘDZYLUDZKICH ('DRAMA')
A
A
A
Co byście zrobili, gdyby to właśnie wasza druga połówka kilka dni przed ślubem zapytała, co najgorszego kiedyś chcieliście zrobić (lub zrobiliście)? Odpowiedzielibyście bez zawahania czy raczej próbowalibyście ominąć temat? Na takie pytanie, już dość szybko, bo w pierwszej połowie filmu, odpowiadają główni bohaterowie „Dramy” Kristoffera Borgliego. Emma (Zendaya) i Charlie (Robert Pattinson), podczas spotkania ze świadkami i przygotowań do ślubu, biorą udział w pozornie niewinnej grze towarzyskiej, jednakże rozmowa, która miała umilić wybór weselnego wina, szybko wymyka się spod kontroli. Wyznania przeradzają się w emocjonalną konfrontację, w której prawda ściera się z wyobrażeniami, jakie bohaterowie stworzyli o sobie nawzajem.
Na początku wszystko przypomina dość prostą historię niczym z filmu romcom z lat 2000. Emma i Charlie poznają się przypadkiem w kawiarni, wspólnie zamieszkują, planują ślub i budują uporządkowaną codzienność. Kolejne sceny, zmontowane dynamicznie i lekko, tworzą obraz niemal idealnego związku. Ćwiczenie pierwszego tańca, rozmowy o weselnych przemowach czy wybór fotografa składają się na obraz szczęśliwej pary stojącej u progu nowego etapu życia. Sielanka zostaje jednak gwałtownie przerwana przez jedno, nieco „odważne” wyznanie Emmy. Kobieta przyznaje, że jako nastolatka planowała dokonać strzelaniny w szkole. Choć ostatecznie nigdy nie zrealizowała swojego zamiaru, a późniejsze życie skierowało ją w zupełnie inną stronę, sama świadomość tych myśli okazuje się dla Charliego niemal niemożliwa do zaakceptowania.
To właśnie w tym miejscu film staje się najciekawszy. Nie opowiada bowiem o zbrodni, lecz o złudnych wyobrażeniach. Charlie nie potrafi pogodzić obrazu ukochanej kobiety z informacją, którą właśnie usłyszał. W jego głowie rodzą się kolejne fantazje i wizje przedstawiające przyszłą żonę jako potencjalną sprawczynię przemocy. Trudno nie przywołać tutaj Freuda i mechanizmów psychicznych związanych z obsesją, wyparciem czy projekcją, bowiem postawa mężczyzny nabiera wręcz psychoanalitycznego wymiaru. Bohater zaczyna dostrzegać wszędzie sygnały potwierdzające jego lęki, nieustannie poszukując dowodów na to, że Emma jest osobą, za którą zaczął ją uważać po jej wyznaniu. Nie reaguje już na słowa narzeczonej, lecz na własną projekcję, a jego idealny świat zaczyna się stopniowo rozpadać. Norweski reżyser chętnie pokazuje te niepożądane iluzje, dzięki czemu widz obserwuje nie tyle rzeczywistość, ile proces stopniowego rozpadu zaufania między narzeczonymi oraz problem wyobrażenia jako takiego. Borgli chce wskazać bowiem, jak często w relacjach zakochujemy się nie tyle w drugim człowieku, ile w stworzonej przez siebie wizji tej osoby. Należy więc zadać sobie pytanie, czy wykładnia aksjologiczna rzeczywiście stanowi najważniejszy aspekt tego filmu? Choć „Drama” stawia pytania o dobro, zło i moralną odpowiedzialność, nie wydaje się, by był to jej główny temat. Znacznie ciekawsze okazuje się studium relacji opartej na idealizowaniu drugiej osoby. Borgli pokazuje, jak kruche bywają związki budowane na idealizacji oraz jak szybko może rozpaść się obraz człowieka, którego wydawało nam się, że znamy doskonale.
Pattinson w przekonujący sposób oddaje narastającą konsternację swojego bohatera. W końcu „kości zostały rzucone”, więc Charlie nieustannie stara się zrozumieć sytuację, lecz każda kolejna próba prowadzi go do nowych wątpliwości. Aktor buduje postać człowieka rozdartego między miłością a lękiem, a jego emocjonalne zagubienie pozostaje niezmiennie do końca filmu. Zendaya również wypada nienagannie. Emma nie jest ani jednoznaczną ofiarą, ani czarnym charakterem. To osoba naznaczona doświadczeniem odrzucenia i samotności, która nie próbuje usprawiedliwiać swojej przeszłości, lecz jednocześnie nie pozwala, by całkowicie ją ona definiowała. Film porusza również niezwykle istotny problem społeczny, szczególnie aktualny w Stanach Zjednoczonych – zjawisko strzelanin szkolnych. Autor „Dramy” nie czyni jednak z niego głównego tematu opowieści. Wątek ten staje się raczej punktem wyjścia do rozważań – tych dotyczących natury relacji.
Na uwagę zasługuje również Alana Haim w roli Rachel. To postać, która w doskonały sposób budzi irytację, ale właśnie dlatego okazuje się tak potrzebna. Ryzykowałabym nawet stwierdzenie, że dawno nie przedstawiono w tak dobry sposób tak irytującej postaci w kinie jak bohaterka Haim. Rachel od początku nie akceptuje tłumaczeń Emmy. Dla niej myśl o dokonaniu szkolnej strzelaniny nie jest abstrakcyjną fantazją ani młodzieńczym kryzysem, ponieważ to właśnie członkini jej rodziny padła ofiarą podobnego zdarzenia. W świecie pełnym emocjonalnego chaosu i niedopowiedzeń Rachel reprezentuje zdroworozsądkową perspektywę, nawet jeśli momentami wydaje się przesadnie sztywna i bezkompromisowa, ubarwia ona znacznie opowieść. Haim doskonale wykorzystuje tę rolę, stając się katalizatorem kolejnych konfliktów. Kulminacja filmu następuje oczywiście podczas ślubu. Naładowana strzelba Czechowa musi w końcu wystrzelić. Perfekcyjnie zaplanowana uroczystość rozpada się niemal na oczach widza i to z sekundy na sekundę. Początkowo są to jedynie drobne nieporozumienia, później dochodzi do konfrontacji z Rachel, napięć związanych z sekretarką Charliego oraz kolejnych emocjonalnych wybuchów. Charlie, coraz bardziej pochłonięty obsesją na punkcie przeszłości Emmy, stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. W finale wszystkie napięcia eksplodują jednocześnie, a starannie przygotowana ceremonia zamienia się w prawdziwy chaos.
Kiedy wydaje się, że historia dotarła już do ostatecznego punktu, film oferuje jeszcze jedną mocno symboliczną scenę. Charlie trafia do baru, do którego młodzi małżonkowie planowali udać się po weselu. Tam natyka się na Emmę. Ich ponowne spotkanie można odczytywać jako próbę rozpoczęcia wszystkiego od nowa lub przynajmniej jako gotowość do podjęcia kolejnej rozmowy. Trudno o bardziej charakterystyczny dla tego filmu obraz: Pattinson ubrany w zakrwawiony ślubny garnitur i Zendaya w sukni ślubnej zestawionej z pomarańczową kurtką siedzą razem w barze z hamburgerami. To jednocześnie scena absurdalna, komiczna i zaskakująco wzruszająca.
Jeśli ktoś wybiera się na „Dramę” z przekonaniem, że otrzyma kolejną historię o idealnej parze przeżywającej przedślubne rozterki, może być mocno zaskoczony. Sama przyznam, że nie należę do wielbicielek klasycznych komedii romantycznych. Filmy tego typu często wydają mi się przewidywalne i schematyczne. „Drama” nie ma jednak z nudą nic wspólnego. Choć film korzysta z elementów komedii romantycznej, znacznie bliżej mu do czarnej komedii i współczesnego komediodramatu. Borgli sprawnie miesza humor z napięciem, groteskę z realizmem, a romantyczne schematy z ich konsekwentną dekonstrukcją. Nie brakuje tu scen zabawnych i ciepłych, jak choćby moment, w którym Charlie szepcze Emmie wyznania miłosne do niesłyszącego ucha. Jednocześnie nad całą historią nieustannie unosi się cień wydarzeń z przeszłości bohaterki. Narracja pozostaje dynamiczna i fragmentaryczna. Film składa się z krótkich scen, retrospekcji, fantazji i gwałtownych przeskoków emocjonalnych. Dzięki temu widz nieustannie zmuszany jest do reinterpretowania wydarzeń. Bolesny realizm zderza się tutaj z idealistycznymi wyobrażeniami bohaterów, a ślub staje się jedynie pretekstem do szerszych rozważań o naturze związków, zaufania i bliskości. Wizualnie „Drama” doskonale wpisuje się w estetykę studia A24. Jasna kolorystyka, miejska przestrzeń Nowego Jorku i precyzyjnie komponowane kadry tworzą świat pozornie uporządkowany, pod którego powierzchnią kryją się coraz większe pęknięcia. Uwaga widza konsekwentnie kierowana jest na starannie wybrane detale, które stopniowo budują znaczenia i zapowiadają rozwój wydarzeń.
„Drama” jest więc filmem zabawnym, inteligentnym i momentami bardzo niewygodnym. Pod warstwą humoru kryje się bowiem opowieść o kruchości relacji międzyludzkich, o niebezpieczeństwie idealizowania drugiego człowieka oraz o cienkiej granicy między prawdą a wyobrażeniem. Borgli nie tyle opowiada historię związku, ile demaskuje mechanizmy, na których wiele relacji zostaje zbudowanych. Pokazuje przede wszystkim, że każdy związek rozgrywa się pomiędzy dwiema rzeczywistościami: człowiekiem, którego mamy przed sobą, oraz jego obrazem, który nosimy w swojej głowie. „Drama” pyta więc nie tylko o to, kim naprawdę jest Emma, ale również o to, czy jesteśmy w stanie kochać drugiego człowieka takim, jaki jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy go widzieć.
Na początku wszystko przypomina dość prostą historię niczym z filmu romcom z lat 2000. Emma i Charlie poznają się przypadkiem w kawiarni, wspólnie zamieszkują, planują ślub i budują uporządkowaną codzienność. Kolejne sceny, zmontowane dynamicznie i lekko, tworzą obraz niemal idealnego związku. Ćwiczenie pierwszego tańca, rozmowy o weselnych przemowach czy wybór fotografa składają się na obraz szczęśliwej pary stojącej u progu nowego etapu życia. Sielanka zostaje jednak gwałtownie przerwana przez jedno, nieco „odważne” wyznanie Emmy. Kobieta przyznaje, że jako nastolatka planowała dokonać strzelaniny w szkole. Choć ostatecznie nigdy nie zrealizowała swojego zamiaru, a późniejsze życie skierowało ją w zupełnie inną stronę, sama świadomość tych myśli okazuje się dla Charliego niemal niemożliwa do zaakceptowania.
To właśnie w tym miejscu film staje się najciekawszy. Nie opowiada bowiem o zbrodni, lecz o złudnych wyobrażeniach. Charlie nie potrafi pogodzić obrazu ukochanej kobiety z informacją, którą właśnie usłyszał. W jego głowie rodzą się kolejne fantazje i wizje przedstawiające przyszłą żonę jako potencjalną sprawczynię przemocy. Trudno nie przywołać tutaj Freuda i mechanizmów psychicznych związanych z obsesją, wyparciem czy projekcją, bowiem postawa mężczyzny nabiera wręcz psychoanalitycznego wymiaru. Bohater zaczyna dostrzegać wszędzie sygnały potwierdzające jego lęki, nieustannie poszukując dowodów na to, że Emma jest osobą, za którą zaczął ją uważać po jej wyznaniu. Nie reaguje już na słowa narzeczonej, lecz na własną projekcję, a jego idealny świat zaczyna się stopniowo rozpadać. Norweski reżyser chętnie pokazuje te niepożądane iluzje, dzięki czemu widz obserwuje nie tyle rzeczywistość, ile proces stopniowego rozpadu zaufania między narzeczonymi oraz problem wyobrażenia jako takiego. Borgli chce wskazać bowiem, jak często w relacjach zakochujemy się nie tyle w drugim człowieku, ile w stworzonej przez siebie wizji tej osoby. Należy więc zadać sobie pytanie, czy wykładnia aksjologiczna rzeczywiście stanowi najważniejszy aspekt tego filmu? Choć „Drama” stawia pytania o dobro, zło i moralną odpowiedzialność, nie wydaje się, by był to jej główny temat. Znacznie ciekawsze okazuje się studium relacji opartej na idealizowaniu drugiej osoby. Borgli pokazuje, jak kruche bywają związki budowane na idealizacji oraz jak szybko może rozpaść się obraz człowieka, którego wydawało nam się, że znamy doskonale.
Pattinson w przekonujący sposób oddaje narastającą konsternację swojego bohatera. W końcu „kości zostały rzucone”, więc Charlie nieustannie stara się zrozumieć sytuację, lecz każda kolejna próba prowadzi go do nowych wątpliwości. Aktor buduje postać człowieka rozdartego między miłością a lękiem, a jego emocjonalne zagubienie pozostaje niezmiennie do końca filmu. Zendaya również wypada nienagannie. Emma nie jest ani jednoznaczną ofiarą, ani czarnym charakterem. To osoba naznaczona doświadczeniem odrzucenia i samotności, która nie próbuje usprawiedliwiać swojej przeszłości, lecz jednocześnie nie pozwala, by całkowicie ją ona definiowała. Film porusza również niezwykle istotny problem społeczny, szczególnie aktualny w Stanach Zjednoczonych – zjawisko strzelanin szkolnych. Autor „Dramy” nie czyni jednak z niego głównego tematu opowieści. Wątek ten staje się raczej punktem wyjścia do rozważań – tych dotyczących natury relacji.
Na uwagę zasługuje również Alana Haim w roli Rachel. To postać, która w doskonały sposób budzi irytację, ale właśnie dlatego okazuje się tak potrzebna. Ryzykowałabym nawet stwierdzenie, że dawno nie przedstawiono w tak dobry sposób tak irytującej postaci w kinie jak bohaterka Haim. Rachel od początku nie akceptuje tłumaczeń Emmy. Dla niej myśl o dokonaniu szkolnej strzelaniny nie jest abstrakcyjną fantazją ani młodzieńczym kryzysem, ponieważ to właśnie członkini jej rodziny padła ofiarą podobnego zdarzenia. W świecie pełnym emocjonalnego chaosu i niedopowiedzeń Rachel reprezentuje zdroworozsądkową perspektywę, nawet jeśli momentami wydaje się przesadnie sztywna i bezkompromisowa, ubarwia ona znacznie opowieść. Haim doskonale wykorzystuje tę rolę, stając się katalizatorem kolejnych konfliktów. Kulminacja filmu następuje oczywiście podczas ślubu. Naładowana strzelba Czechowa musi w końcu wystrzelić. Perfekcyjnie zaplanowana uroczystość rozpada się niemal na oczach widza i to z sekundy na sekundę. Początkowo są to jedynie drobne nieporozumienia, później dochodzi do konfrontacji z Rachel, napięć związanych z sekretarką Charliego oraz kolejnych emocjonalnych wybuchów. Charlie, coraz bardziej pochłonięty obsesją na punkcie przeszłości Emmy, stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. W finale wszystkie napięcia eksplodują jednocześnie, a starannie przygotowana ceremonia zamienia się w prawdziwy chaos.
Kiedy wydaje się, że historia dotarła już do ostatecznego punktu, film oferuje jeszcze jedną mocno symboliczną scenę. Charlie trafia do baru, do którego młodzi małżonkowie planowali udać się po weselu. Tam natyka się na Emmę. Ich ponowne spotkanie można odczytywać jako próbę rozpoczęcia wszystkiego od nowa lub przynajmniej jako gotowość do podjęcia kolejnej rozmowy. Trudno o bardziej charakterystyczny dla tego filmu obraz: Pattinson ubrany w zakrwawiony ślubny garnitur i Zendaya w sukni ślubnej zestawionej z pomarańczową kurtką siedzą razem w barze z hamburgerami. To jednocześnie scena absurdalna, komiczna i zaskakująco wzruszająca.
Jeśli ktoś wybiera się na „Dramę” z przekonaniem, że otrzyma kolejną historię o idealnej parze przeżywającej przedślubne rozterki, może być mocno zaskoczony. Sama przyznam, że nie należę do wielbicielek klasycznych komedii romantycznych. Filmy tego typu często wydają mi się przewidywalne i schematyczne. „Drama” nie ma jednak z nudą nic wspólnego. Choć film korzysta z elementów komedii romantycznej, znacznie bliżej mu do czarnej komedii i współczesnego komediodramatu. Borgli sprawnie miesza humor z napięciem, groteskę z realizmem, a romantyczne schematy z ich konsekwentną dekonstrukcją. Nie brakuje tu scen zabawnych i ciepłych, jak choćby moment, w którym Charlie szepcze Emmie wyznania miłosne do niesłyszącego ucha. Jednocześnie nad całą historią nieustannie unosi się cień wydarzeń z przeszłości bohaterki. Narracja pozostaje dynamiczna i fragmentaryczna. Film składa się z krótkich scen, retrospekcji, fantazji i gwałtownych przeskoków emocjonalnych. Dzięki temu widz nieustannie zmuszany jest do reinterpretowania wydarzeń. Bolesny realizm zderza się tutaj z idealistycznymi wyobrażeniami bohaterów, a ślub staje się jedynie pretekstem do szerszych rozważań o naturze związków, zaufania i bliskości. Wizualnie „Drama” doskonale wpisuje się w estetykę studia A24. Jasna kolorystyka, miejska przestrzeń Nowego Jorku i precyzyjnie komponowane kadry tworzą świat pozornie uporządkowany, pod którego powierzchnią kryją się coraz większe pęknięcia. Uwaga widza konsekwentnie kierowana jest na starannie wybrane detale, które stopniowo budują znaczenia i zapowiadają rozwój wydarzeń.
„Drama” jest więc filmem zabawnym, inteligentnym i momentami bardzo niewygodnym. Pod warstwą humoru kryje się bowiem opowieść o kruchości relacji międzyludzkich, o niebezpieczeństwie idealizowania drugiego człowieka oraz o cienkiej granicy między prawdą a wyobrażeniem. Borgli nie tyle opowiada historię związku, ile demaskuje mechanizmy, na których wiele relacji zostaje zbudowanych. Pokazuje przede wszystkim, że każdy związek rozgrywa się pomiędzy dwiema rzeczywistościami: człowiekiem, którego mamy przed sobą, oraz jego obrazem, który nosimy w swojej głowie. „Drama” pyta więc nie tylko o to, kim naprawdę jest Emma, ale również o to, czy jesteśmy w stanie kochać drugiego człowieka takim, jaki jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy go widzieć.
„Drama”. Reżyseria i scenariusz: Kristoffer Borgli. Zdjęcia: Arseni Khachaturan. Muzyka: Daniel Pemberton. Obsada: Zendaya, Robert Pattinson, Alana Haim, Mamoudou Athie, Hailey Gates. Gatunek: Komediodramat romantyczny. Produkcja: Stany Zjednoczone, 2026, 105 min. Tłumaczenie napisów: Piotr Licki.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

