ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (521) / 2025

Andrzej Ciszewski,

LEGENDY ZŁA (GHOST RIDER. DUCHY ZEMSTY: ŚWIT SYNÓW NOCY)

A A A
Trzydzieści lat temu oficyna TM-Semic wypuściła (pod szyldem Mega Marvel) zbiorcze, choć wbrew pozorom mocno okrojone wydanie sześcioodcinkowej serii „Świt Synów Nocy”, ukazującej perypetie Ghost Ridera (działającego niezależnie od Danny’ego Ketcha, którego dusza przebywa w otchłani) oraz Johnny’ego Blaze’a (wcześniejszej inkarnacji Ducha Zemsty), stających naprzeciw Lilith i jej demonicznemu potomstwu. Teraz opowieść z udziałem zmotoryzowanych mścicieli wjeżdża z pełną mocą pod postacią opasłego, twardookładkowego woluminu, pozwalającego lepiej zrozumieć genezę oraz dalsze konsekwencje tytułowego, iście epickiego wydarzenia. Ale po kolei.

Jeśli chcecie wiedzieć, kto jest „Zły do szpiku kości!”, sięgnijcie po otwierającą zestaw opowieść o dwóch mrocznych bohaterach: Ghost Riderze i bezkompromisowym poruczniku Michaelu Badilino. Scenarzysta Howard Mackie oraz rysownik Ron Wagner (świetna sekwencja początkowa w symultaniczny sposób ukazująca modus operandi protagonistów) serwują nam posępny dreszczowiec, w którym ostatecznie zostaje rozwiązana kwestia przestępczej działalności Snowblinda.

Chwilę potem pieczę nad szatą graficzną przejmuje Mark Texeira i z właściwym sobie wdziękiem (oraz za sprawą szalenie ekspresyjnej kreski) zagląda w „Oczy Śmierci”, dokumentując okoliczności, w jakich Danny Ketch – pozostający w kontakcie telefonicznym z Johnnym Blaze’em – próbuje rozgryźć tajemnicę Deathwatcha. Finał odcinka zapowiada (zorganizowaną przez duet Mackie-Texeira) „Śmiertelną jazdę”, w ramach której wspomniany powyżej łotr – w asyście obdarzonych nadludzkimi zdolnościami pomagierów o ksywkach Wiedźma oraz Troll – przepuszcza atak na brooklyński posterunek policji, co ostatecznie doprowadza do „Śmiertelnego pojedynku”, podczas którego Deathwatch odsłania przed Duchem Zemsty swoje prawdziwe oblicze.

Gdyby, Drogi Czytelniku/Droga Czytelniczko, wciąż brakowało Ci mocnych wrażeń w ramach pakietu startowego, sięgnij po chwytającą za gardło historię (klimatycznie zilustrowaną przez Rona Wagnera), która przekona cię, że „Nie możesz już wrócić do domu”. Wszak na wolności grasuje Blackout zamierzający raz na zawsze odpłacić Ghost Riderowi za oszpecenie twarzy. Podstępny wampir osacza Ketcha, by ostatecznie wyłączyć chłopaka z grona żywych, pozostawiając na polu bitwy (coraz bardziej pozbawionego hamulców) samego demona o gorejącym czerepie.

Tak oto docieramy na cmentarz Cypress Hills, gdzie Mackie (wspierany przez rysownika Andy’ego Kuberta oraz Joe Kuberta, występującego tym razem w roli inkera) zsyła na Ghost Ridera „Wizje”, dzięki którym czaszkogłowy protagonista zaczyna rozumieć, że nieubłaganie zbliża się powrót Matki Demonów. Obława policyjna na skąpanej w deszczu nekropolii to jeden z pamiętnych wątków tego epizodu, po którym Ghost Rider oraz Blaze salwują się ucieczką drogą ekspresową Brooklyn–Queens.

Mackie zabiera nas zarówno do Providence (Rhode Island) – gdzie poznajemy rodzinę i przyjaciół Blaze’a – jak i na Grenlandię, gdzie z gnijącego cielska biblijnej bestii uwalnia się Lilith. Na scenę ponownie wkracza wampir Blackout, a do tego poznajemy (posiadającego zdolności teleportacyjne) Pilgrima oraz mocno ambiwalentnego Creeda (swobodnie odłączającego od swojego ciała głowę i poszczególne kończyny), czyli jedne z rozproszonych po świecie „dzieci” demonicznej Matki.

W dalszej części scenarzysta Len Kaminski oraz (przywoływany już wcześniej) rysownik Ron Wagner przedstawiają zmagania Michela Morbiusa – „żyjącego wampira” – starającego się za wszelką cenę ocalić w sobie resztkę człowieczeństwa, w której istnienie wciąż wierzy ukochana antybohatera, Martine Bancroft. Mocny, emocjonujący epizod, po którym Howard Mackie, Adam Kubert oraz tuszujący szkice Chris Warner ukazują bezkompromisowe starcie Blaze’a i Ghost Ridera ze Steel Vengeance: kobiecym cyborgiem, mającym do wyrównania stare rachunki.

Wraz z lekturą „Czarnego listu” (napisanego przez Christiana Coopera oraz zilustrowanego przez Richarda Case’a i kładącego tusz Marka McKennę) poznajemy perypetie Vicki Montesi wywodzącej się z rodu strażników grymuaru zwanego Darkhold. Protagonistka – razem z badaczką okultyzmu Louise Hastings oraz agentem Interpolu Samem Buchananem – stawia czoło demonicznym siłom, spotykając na swojej drodze zmotoryzowanych mścicieli uświadamiających bohaterce prawdziwą skalę zagrożenia.

Natomiast udając się chwilę potem na spotkanie z „Ojcami” (scenariusz – Howard Mackie, szkice – Javier Saltares, tusz – Mark Texeira), przenosimy się do Chatham w stanie Nowy Jork, gdzie Lilith przyzywa jedno ze swoich najbardziej niebezpiecznych „dzieci” – Skinnera. Wątek polowania, jakie urządza wspomniany łowca ruszający tropem Blaze’a, stanowi dramaturgiczny kościec tego odcinka, który w przewrotny, mrożący krew w żyłach sposób podejmuje kwestię powinności wobec rodziny – zarówno tej biologicznej, jak i tej, którą wybieramy oraz zakładamy sami.

Kolejnym punktem programu jest występ Nocnych Łowców, czyli Franka Drake’a (ludzkiego potomka Draculi), Hannibala Kinga (wampira, który nie przelał ludzkiej krwi) oraz Blade’a (pogromcy nieumarłych dzielącego ich siłę, ale nie ich słabości). Utrzymane niemalże w westernowej konwencji starcie rzeczonego tria ze zmotoryzowanym duetem stanowi siłę napędową tej noirowej opowieści, godnej uwagi także za sprawą krótkiej, aczkolwiek zapadającej w pamięć roli Meatmarketa, czyli upiornego potomka Lilith lubującego się w stryczkach i oderwanych połaciach skóry. Natomiast finałowa odsłona „Świtu Synów Nocy” rozgrywa się w znanej nam już scenerii Grenlandii, gdzie sprzymierzone siły Dobra toczą bezpardonową walkę ze zjednoczonymi siłami Zła.

Teraz przychodzi pora na „Wybory” (ilustrowane przez Adama Kuberta), w ramach których Blaze i Ghost Rider starają się pomóc zaginionym bezdomnym, padającym ofiarą Deathspawnów: czających się w kanałach kreatur. Ów zwięzły epizod zapowiada miniserię „Dusze Venoma” (scenariusz – Mackie, rysunki – Alex Saviuk oraz Adam Kubert), którą w telegraficznym skrócie można opisać jako widowiskową rozwałkę z udziałem Blaze’a, Ghost Ridera, Spider-Mana oraz, rzecz jasna, Venoma. A gościnny występ Hobgoblina, Demogoblina i sześciorękiego Doppelgangera tylko podnosi poziom atrakcyjności tej historii, po której spoglądamy w „Oczy patrzącego” (za szatę graficzną odpowiada Klaus Janson), czyli wkraczamy w rzeczywistość sennego, przyprószonego śniegiem miasteczka Tarrytown, w którym duo Blaze-Ghost Rider rozwiązuje sprawę zagadkowych zgonów.

Liczący 560 stron wolumin – zbierający zeszyty ukazujące się pod szyldem takich serii jak „Ghost Rider”, „Ghost Rider/Blaze: Spirits of Vengeance”, „Morbius: The Living Vampire”, „Darkhold: Pages from the Book of Sins”, „Nightstalkers”, „Web of Spider-Man” oraz „Midnight Sons Unlimited” – to nie lada gratka dla osób lubiących trykociarskie, soczyste, wysokooktanowe opowieści grozy, oferujące czytelniczą przejażdżkę do piekła i z powrotem. Jednym słowem: jazda!
Howard Mackie, Ron Wagner, Mark Texeira i inni: „Ghost Rider. Duchy Zemsty: Świt Synów Nocy”. Tłumaczenie: Robert Lipski. Mucha Comics. Warszawa 2025.