ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (535) / 2026

Marek Mikołajec,

AKCJE I REAKCJE (ALEKSANDRA NARÓG: 'CIAŁO, AFEKT, ARGENTYNA. WOKÓŁ 'PAMIĘTNIKA Z OKRESU DOJRZEWANIA' WITOLDA GOMBROWICZA')

A A A
Książka Aleksandry Naróg „Ciało, afekt, Argentyna” to zaktualizowana wersja rozprawy doktorskiej, powstałej pod opieką Ryszarda Nycza i recenzowanej przez czołowych gombrowiczologów: Mariana Bieleckiego oraz Józefa Olejniczaka. Autorka proponuje „reflektorową” lekturę debiutu Witolda Gombrowicza, „Pamiętnika z okresu dojrzewania” (1933), która zamiast na chłodnej analizie intelektualnej, ogniskuje się na kategorii afektu. Stanowi ona ciekawą, ale dość przewidywalną propozycję dla wyznawców kościoła międzyludzkiego i gombrowiczowskiej diaspory idiosynkratyków.

Naróg przesuwa akcent z analizy motywacji bohaterów na sam ruch, interakcje i wzajemne „reagowanie ze sobą” postaci w debiucie, a szerzej w dziełach Gombrowicza. Afekt zostaje tu potraktowany jako fundament poznawczy, będący jednocześnie bodźcem i odpowiedzią na realność lub wyobrażenie o dojrzewaniu rozumianym jako uspołecznienie jednostki.

Jak to jest zrobione?

Książka składa się z siedmiu części. W pierwszej, zatytułowanej „Afektywny Gombrowicz”, badaczka stwierdza: „Afekt w twórczości Gombrowicza będę zatem ujmować jako wszelkie literackie reprezentacje doznań z przestrzeni emocji i zmysłów; celowe, prowokacyjne i dekonstrukcyjne łamanie zasad, »poruszenie« do odpowiedzi na ten impuls i działania, ale także sposób funkcjonowania samego tekstu wobec czytelnika” (s. 20). Patronami takiej lektury są Gilles Deleuze oraz Roland Barthes. W podobnym tonie pisał o Gombrowiczu Błażej Warkocki, wskazując również na kategorie afektywne, ale idąc śladem metodologii Eve Kosofsky Sedgwick. Tam liczył się wstyd, a tu sam afekt jako akcja dramatyczna. Zdaniem Naróg bohaterowie Gombrowicza poddają się emocjom i impulsom, które dynamizują fabułę oraz narrację.

Druga część, „Wstręt i fascynacja”, poświęcona jest analizie trzech kluczowych opowiadań, w których graniczne afekty stają się motorem doświadczeń bohatera. Analizując „Pamiętnik Stefana Czarnieckiego” i „Przygody”, czyli w przedwojennej wersji zbioru „Na pięć minut przed zaśnięciem”, autorka trafnie zauważa związki z literaturą łotrzykowską (zob. s. 61). „Wstręt i fascynację” poświęcono właśnie trzem opowiadaniom morskim, „Pamiętnikowi Stefana Czarnieckiego”, „Przygodom” i „Zdarzeniom na brygu Banbury”. Analizy i interpretacje tych utworów nie wychodzą poza spostrzeżenia już poczynione (zob. m.in. Kaliściak 2013; Warkocki 2018). „Zamknięcie bohatera – (…) – pozwala Gombrowiczowi na stworzenie odseparowanej przestrzeni stającej się niejako »laboratorium« afektywnych doświadczeń” (s. 95). Układ zamknięty statku, cele ucieczki tworzą ograniczającą, limitującą architekturę koniecznych, ogranych elementów, wątków, motywów, typowych dla literatury gatunkowej, którą to opowiadanie parodiuje.

Trzecia sekcja, „Społeczne wymiary wstrętu”, pokazuje, w jaki sposób intensywne emocjonalne reakcje wstrętu są wykorzystywane do budowania dystansów społecznych i manifestowania klasowej dominacji.

Czwarta, nasycona odwołaniami do niezwykle bliskiego mi Petera Sloterdijka, „Między gniewem, dumą a wstydem”, omawia katalog afektów negatywnych, które u Gombrowicza konstytuują tożsamość „zranioną” i nienormatywną.

Piąta, „Miłość?”, dekonstruuje miłości, które u Gombrowicza są wymogiem konwencji, oddziaływaniem trójkąta mimetycznego René Girarda (przedmiotu pragnienia, podmiotu pragnącego i pośrednika), rzadko naturalnym afektem, a częściej społecznym rytuałem mimo woli.

Przedostatnia, szósta część, „Afekty emigranta”, łączy rygor naukowy z osobistym zapisem podróży autorki do Argentyny śladami pisarza. „Zawsze »pomiędzy«. Od »Pamiętnika…« do Argentyny” stanowi zbiór konkluzji, definiuje stan bycia „pomiędzy”, ogrywania pozycji niedecydującej się (balansowania między intelektem a afektem, Polską a Argentyną, zobowiązaniami a ich brakiem). To zawieszenie generujące właśnie intensywne afektywności oddaje najtrafniej sieć relacji Gombrowicza ze światem, ale także jego artystyczny modus vivendi.

Kołderka na moją stronę

Literaturoznawcze rzemiosło interpretacyjne, zwłaszcza te bliskie teorii literatury, wybaczcie uproszczenie, polega na aktywności, którą przyrównać można do przeciągania kołderki na swoją stronę w małżeńskim łóżku. Szczególnie zaś w gombrowiczologii są to praktyki częste. Efektem takich działań okazuje się to, że z tekstem pogrywa się instrumentalnie, przedmiotowo. Od lat zastanawiam się, dlaczego czytający Gombrowicza nie słabną we wskazywaniu punktu archimedesowego dla jego literackiego przedsięwzięcia. Rzesze badaczy z uporem zgłaszają coraz to nowe propozycje reflektorowej lektury, a więc wymierzonej w rozpoznane przez nich mroki, niedopowiedzenia. Na co, przy tak gruntownie zbadanym obszarze twórczości i życia, młodszym i starszym badaczom te klucze, wytrychy, poszukiwania jakiejś koncepcji, która naświetli, zmieni punkt widzenia, poruszy strunę, wyłoży kawę na ławę? Przecież tam już wszystko zostało powiedziane?

Pamiętnik afektów z okresu dojrzewania c.d.?

Rewelacje na temat Gombrowicza były przecież już formułowane innymi słowy wielokrotnie. Aleksandra Naróg ma tę świadomość, dlatego odnosi się do licznej literatury przedmiotu. Nie można jej zarzucić, że swoimi studiami wyważa otwarte na oścież drzwi. Jednak po lekturze jej książki mam wrażenie, że najważniejsza w tym badaniu była sama przygoda intelektualna towarzysząca lekturze. Żywy literacki tekst Gombrowicza, który wciąż fascynuje, a potem także wyprawa do Argentyny, z której zdjęcia można zobaczyć w tej książce wydanej w serii Universitasu Modernizm w Polsce.

Wiele z tej książki wynotowałem trafnych spostrzeżeń, pozwalających w starym dojrzeć nowe. Podzielam z autorką zdanie: „Najistotniejsze w jego prozie okazują się właśnie interakcje – relacyjność, wpływy, wzajemne »reagowanie ze sobą« bohaterów jego prozy” (s. 21). Intensywność, presje, walka upostaciowanych idei, obnażanie absurdów nie może pozostawić obojętnym. Trudno nie docenić spostrzeżeń i linii wywodu: „Każdy afekt i emocja zawsze muszą mieć swoją podstawę poznawczą oraz obiekt. To, co afektywne, jest bowiem u Gombrowicza często związane z interakcją: dotyczy podmiotu lub obiektu, jest wyzwalane w reakcji na byt wobec rzeczywistości. Afektywne wyzwala się również w reakcji na to, co realne (bądź jedynie wyobrażone); jest zarówno bodźcem, jak i odpowiedzią na niego. Młodzieńcze nowele otwierają w moim ujęciu pola do interpretacji właśnie w tym kluczu, rezonując również w późniejszych tekstach Gombrowicza” (s. 22) – kończy krakowska badaczka.

Bohater w pinball mode

Książka kładzie akcent na koincydencje, rotowanie idei, grę stron, przekonań, masek, nie obnażając ich, ale wskazując na sam ruch, któremu afekt towarzyszy. Autorkę interesuje nie tyle powód, motywacja, ale sam ruch towarzyszący myśli, minoderii, „ciosom” – grze. „Gra w Gombrowicza” Jerzego Jarzębskiego (zob. s. 23) jest tu przywołana bardzo zasadnie. Zresztą z biegiem lat widać, jak szkoła Jana Błońskiego i Jarzębskiego rozpoznała ogólne mechanizmy tej prozy, do której zstępni uczeni dopisują kolejne odkrycia. Kontekst gry ma tu duże znaczenie jako ruch, zmiana towarzysząca rozgrywce, przy czym w przypadku Gombrowicza było to stałe naginanie, testowanie granic regulaminu i cierpliwości uczestników procesu literackiego. Zwłaszcza w debiucie miejsce miały cheatowanie (wpuszczanie wirusa parodii), sprawdzanie limitów dla idei, akcji narracyjnych, konwencji, repertuarów fabuł oraz granic estetyk.

Koledzy powiedzą ci, jak jest

W części „Afektywny Gombrowicz” na uznanie zasługuje opis odbioru debiutu pisarza przez krytykę. Warto było przywołać głosy kolegów po piórze. W pamięć zapadł mi fragment, w którym, trochę w śmiesznych i trochę strasznych słowach, Juliusz Kaden-Bandrowski zarzuca debiutantowi, że nie może wobec satyrycznie przedstawianych konfliktów zająć własnego stanowiska (zob. s. 31). Ten zarzut w późniejszych latach został przekuty w zaletę światopoglądu prozy Gombrowicz. Chociażby dlatego, że opowiedzenie się to zrazu przywdzianie formy, umundurowanie.

Intelektualnym i sentymentalnym flashbackiem przyjętym z kpiącym uśmieszkiem były dla mnie słowa Ignacego Fika: „Czy nie jest zastanawiające, że (…) piszący [tę literaturę] autorzy są to ludzie, którzy w rozwoju zatrzymali się na etapie dojrzewania płciowego, że są to homoseksualiści, ekshibicjoniści i psychopaci, degeneraci, narkomani, ludzie chronicznie chorzy na żołądek, mieszkający na stałe w szpitalach, ludzie nie rozróżniający jawy od snu, hipochondrycy, neurastenicy, mizantropi (I. Fik: „Literatura choromaniaków”; cyt. za s. 33). Ta wartościująca ocena pokazuje środowiskowe, genetyczne podejście autora „Rodowodu społecznego literatury polskiej”.

Drugą taką trudną do wymazania opinią są słowa Bolesława Micińskiego skierowane w liście do Jarosława Iwaszkiewicza. Znów przenikliwe, spostrzegawcze. Choć postacie Gombrowicza często posługują się drwiną i pogardą, to wynika to z przecenienia uczuć, wiary w idee, idealizmu: kryształowych miłości, wolności, prawdy: „W istocie Gombrowicz to (śmieszne) – wielki sentymentalista. Jego pogarda jest prostym wynikiem przecenienia uczuć i stąd wściekłość na świat, w którym uczucia i ich formy nie są takie czyściutkie, święte i czyste, jak to sobie wyobrażał. Wiadomo, że najwięksi sceptycy są rozczarowanymi metafizykami. Podobnie z Gombrowiczem: utajony, infantylny emocjonalista rozczarowany i obrażony na świat” (B. Miciński: „Pisma. Eseje, artykuły, listy”; cyt. za s. 130). Dobrze dla zrozumienia prozy pisarza i ogółem także psychologii człowieka robi ten fragment.

W innym miejscu, co skrupulatnie cytuje Naróg, Czesław Miłosz przytomnie zauważa: „(…) dzieło Gombrowicza, jak na wiek dwudziesty, jest unikatem, bo nie ma w nim ani jednego opisu kopulacji. (…) Nie ma w nim też dotyku (C. Miłosz: „Kim jest Gombrowicz?”; cyt. za s. 188). Mimo ogromnego nasycenia afektami (gniewem, dumą, wstydem czy fascynacją), w relacjach bohaterów u Gombrowicza niemal całkowicie brakuje dotyku czy opisów bliskości fizycznej. Intensywność relacji przenosi się na poziom semantyczny i symboliczny, głównie przez metaforę.

Żal po ulotnionym sensie ścisłym

Nikt tak jak Gombrowicz nie potrafił wyrazić poznanego u progu dorosłości gorzkiego smaku rozczarowań, świata walki i bezdusznych przepychanek, pauperyzacji idei, które w praktyce są tylko powidokiem samych siebie: miłości, ojczyzny, służby, sprawiedliwości – dalekim echem, cieniem pojęć, ulotnionym sensem ścisłym. Napięcie na linii intelekt i afekty rodzi wstyd, stąd też wpierw demon płci rozładowuje się nie wprost, ale w symbolicznej, woalowanej grze symboli: łydek, młodości, napięcia, odwlekania, aranżowania czy ewentualnie metaforycznego gwałtu przez uszy („Ferdydurke”). Afekty u Gombrowicza nie są jedynie stanami wewnętrznymi, ale dynamicznymi siłami, które rozbijają spójną wizję podmiotowości i zmuszają bohaterów do nieustannej, często bolesnej lub groteskowej konfrontacji z Innym, kimkolwiek będzie.

Warte podkreślenia jest także wydobycie związków „Tancerza mecenasa Kraykowskiego” nie tylko w kontekście badań wspomnianego już Warkockiego, ale przede wszystkim Andrzeja Zawadzkiego, który analizował metaforę tańca w tradycji modernistycznej (A. Zawadzki: „»W tańcu tylko wypowiadać potrafię najwyższych rzeczy przenośnie«. Metafora tańca w tradycji modernistycznej”; zob. s. 191). W tym ujęciu także widać, że taniec, podobnie jak formy powieściowe marynistyczne, awanturnicze, pamiętnikowe, są tylko pewnymi zespołami reguł do odegrania po swojemu. Tworzy to, jak sam autor „Ślubu” zauważał, pełne idiosynkrazji opowieści.

Historie maniackie

Tropiąc historie maniackie, Naróg zauważa, że pisaniu Gombrowicza towarzyszy naruszanie spójnej wizji podmiotowości, rozjaśnianie i zaciemnianie, poszukiwanie wątków, przy których ciało i umysł, fantazja drżą, a więc kolejno – obrzydzenia, rozpadu i niższości (zob. s. 37). Badaczka do rekonstrukcji afektywnej lektury sięga po klucze wypracowane przez samego autora „Pornografii”: odczucie afektywne takie jak śmiech, wzruszenie; analiza poziomu semantycznego i filozoficznego; skonfrontowanie czytającego z szaleństwem i sytuacją graniczną (zob. s. 38). Tak przynajmniej w swej publikacji badaczka przekonuje: „To, co jeszcze się nie wydarzyło, ale istnieje w przestrzeni afektywnej – na przykład groźba spełnienia się jakiegoś zdarzenia – właśnie poprzez rezonowanie w niezbywalnym afekcie staje się realne, istniejące »tu i teraz«, ale równocześnie także w przyszłości” (s. 39).

AA – Afekty Argentyńskie, egzotyka jako przestrzeń luzująca cugle

Gombrowicz opisywał Valparaiso („Zdarzenia na brygu Banbury”) i podróże morskie („Przygody”), zanim wyruszył do Argentyny na dobre. Te przestrzenie morskiej przygody są przedstawiane jako eksperyment literacki, klisza egzotyki, która działa jak katalizator dla gry z konwencją i filozofią kultury oraz społeczeństwa. Obrane gatunki to trampolina do swobodnej twórczości. Gęste interakcje otwierają nowe możliwości fabularne. Opowieści o przygodach, zdarzaniach bazują na formach powieści przygodowej, awanturniczej, marynistycznej, z gęstą siatką interakcji pomiędzy bohaterem a światem przedstawionym. „Elementem spajającym narrację poświęconą temu doświadczeniu będzie afekt – literackie obrazy wstrętu, fascynacji, gniewu, dumy, wstydu i w końcu – zapisywanej ze znakiem zapytania – miłości” (s. 43). Wstręt i fascynacja to dwa dominujące afekty, które często napędzają dynamikę między postaciami. Gombrowicz tworzy sytuacje przypominające literackie laboratorium afektywnych interakcji, w którym bohaterowie są poddawani próbom poprzez graniczne odczucia, takie jak obrzydzenie czy poczucie niższości.

To Argentyna była potem miejscem, gdzie te uczucia i wrażenia zintensyfikowały się w największym stopniu – przekonuje badaczka w ostatniej części pracy, „Afektach emigranta”. Ta sekcja różni się od wcześniejszych, łączy naukowy rygor z osobistym zapisem podróży autorki do Ameryki Południowej. Kraj ten zostaje ukazany jako miejsce niekontrolowanych uczuć (wstrętu, fascynacji, dumy), które Gombrowicz antycypował w swoich tekstach jeszcze przed emigracją.

Przedostania część książki nie jest tak nasycona teoretycznymi latarkami, nomenklaturą. Autorka wiedzie nas po śladach Gombrowicza, zostawiając niejako własne, pisząc swoją relację. Wybiera formułę reportażową, śledczą, ale też trochę szkatułkową, opowiadając o tropach Gombrowicza, które w trakcie pobytu napotyka. Moją uwagę przykuł wyimek o zawartości szuflady Muzeum Imigracji w Buenos Aires, w której spoczywają karty pobytu Alberta Einsteina, naukowca, dziennikarza Witolda Gombrowicza, Federica Garcíi Lorki, poety. Autorka konstatuje: „Obok siebie – w jednej szufladzie – spotykają się tu losy Żyda, Hiszpana i Polaka, których połączyło (na zaledwie kilka miesięcy lub na kilkanaście lat), portowe, transkulturowe miast Buenos Aires” (s. 254).

Następnie Naróg opisuje drugi ślad, którym jest dla niej księgarnia Witolda. W budynku, w którym się mieści, Gombrowicz miał wynajmować mieszkanie. W trakcie jej pobytu jest tam księgarnia ze zrekonstruowanym pokojem pisarza, figurkami Maryjek, produkowanymi przez rodzinę Świeczewskich po dziś dzień (zob. s. 258). Tych śladów pojawia się więcej – od polityczności do popu. Zainteresowanych odsyłam do śledztwa autorki.

W odniesieniu do Argentyny Naróg robi coś jeszcze: pokazuje „wędrującą tożsamość”, tropi konstrukcję „ja” błądzącego po peryferiach, gdzie podróż, ucieczka, porwanie stają się dyspozycją bycia podmiotu w świecie. Tym razem nie jako eksperymentu, marzenia młodego pisarza, ale realnego pobytu w latach 1939-1963.

Autorka przenosi ciężar badań z kontekstów i teorii na intensywność zapisu doświadczenia jako celu samego w sobie. Psychoanaliza, dekonstrukcja, polityczność to etykiety, ale dla komparatystki liczy się właśnie zagęszczenie emocji obecnych w debiucie i kolejnych książkach autora „Ferdydurke”. Zauważone, ale slalomem omijane są linie lektury pisarstwa Gombrowicza w duchu Błońskiego (Gombrowicz racjonalista), Jarzębskiego (Gombrowicz świadomy gracz), Michała Pawła Markowskiego (Gombrowicz w czarnym, irracjonalnym nurcie – choć z tym rymuje się afekt najbardziej). Jak przyznaje literaturoznawczyni, na plan pierwszy wychodzi afektywna prowokacja (zob. s. 286). Opowiada Naróg o pisarstwie autora „Operetki”, które rozpina się pomiędzy afektem a intelektem, zanurzone w cielesnym, niepohamowanym impulsie, któremu język próbuje nadać funkcje. Idzie przy tym tropem sygnalizowanym chociażby przez Warkockiego w omawianej na łamach „artPAPIERu” książce „Pamiętnik afektów z okresu dojrzewania”, ale nie eksponuje wątków queerowych. Pozycje te stanowią ciekawy dwugłos. Czy można go uznać za tendencję badawczą?

Afektywne początki Gombrowicza, podsumowanie       

Książka Aleksandry Naróg Ciało, afekt, Argentyna. Wokół »Pamiętnika z okresu dojrzewania« Witolda Gombrowicza” stanowi propozycję nowatorskiej, „reflektorowej” lektury wczesnej twórczości pisarza, opartej na kategorii afektu. Autorka definiuje debiut pisarza i tematy przez niego zainicjowane nie tylko jako literacką reprezentację zmysłów i emocji, ale przede wszystkim jako dekonstrukcyjne „poruszenie”, które prowokuje czytelnika i wyznacza chwyt organizacji tekstu. Mimo to propozycje sformułowane przez badaczkę pozostawiają pewien niedosyt, przynajmniej w mojej ocenie. Czuje się, że to jednak doktorat w okładce…

Praca Naróg omija tradycyjne szlaki interpretacyjne, stawiając na pierwszym planie intensywność zapisu doświadczenia i afektywną prowokację, która rozgrywa się na styku ciała, tekstu i egzotyki. Ciekawe, że punkt archimedesowy, poruszycielski i objaśniający dzieło Gombrowicza, zwłaszcza w kontekście jego debiutu, zwraca się w ostatnich badaniach, począwszy od Markowskiego, Bieleckiego, w skrywane, pozarozumowe rejestry. Współczesne lektury młodszego pokolenia badaczy odchodzą od widzenia pisarza jako „racjonalisty” (duch Błońskiego), śledzenia i rekonstrukcji podmiotu oraz egzystencji (Olejniczak), wątków komparatystycznych i literatury światowej (Bielecki – książka omawiana na łamach „artPAPIERu”) na rzecz Gombrowicza afektywnego i queerowego, gdzie tekst traktowany jest jako laboratorium doświadczeń cielesnych i tożsamościowych. Pokazuje to, jak Gombrowicz wciąż jest twórczy, wielostronny, podatny na interpretacje uwspółcześniające go do bieżących mód i trendów badawczych.

Nieznośny ciężar każdej formy doskwiera: „Bycie zawsze »pomiędzy« to stan, który najlepiej opisuje relację Gombrowicza wobec świata oraz poetykę jego tekstów. Jest to niezgoda na jakiekolwiek zakorzenienie, stałość, bycie wpisanym w jednolitą Formę. Napięcie między intelektem a afektem to ciągłe wewnętrzne rozdarcie, ale i dyspozycja do znajdowania się pomiędzy tymi kategoriami” (s. 212). Gra intelektu i afektu wyzwala balansującą, rozedrganą i unikalną energię, która stanowi główną cechę pisarstwa autora „Ferdydurke”.

Praca Naróg nie jest jedynie kolejnym przyczynkiem metodologicznym, lecz zapisem ciekawej przygody intelektualnej oraz badawczej. Autorka rezygnuje z bezpiecznych etykiet na rzecz szukania intensywności „żywego tekstu”. Pozwala w ten sposób dostrzec w Gombrowiczu pisarza relacyjnego oraz pokazać jego dzieło jako niewyczerpane źródło inspiracji.

LITERATURA:

Kaliściak T.: „Statek odmieńców, czyli o marynarskiej fantazji Witolda Gombrowicza”. W: „Literatura popularna. T. 1, Dyskursy wielorakie”. Red. E. Bartos, M. Tomczok. Katowice 2013.

Warkocki B.: „Pamiętnik afektów z okresu dojrzewania. Gombrowicz – queer – Sedgwick”. Poznań–Warszawa 2018.
Aleksandra Naróg:Ciało, afekt, Argentyna. Wokół »Pamiętnika z okresu dojrzewania« Witolda Gombrowicza. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2025 [seria: Modernizm w Polsce].