ROZMOWY, PORTRETY, PRZEDMIOTY (MAGDALENA WDOWICZ-WIERZBOWSKA: 'REPORTERKI')
A
A
A
W portfolio Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej, architektki z wykształcenia, fotografki, autorki kilku cykli, albumów i wystaw fotograficznych, ceramiczki, wykładowczyni, dominują zdjęcia portretowe osób z różnych kręgów. Są też fotografie dokumentalne ze spektakli teatralnych czy z ulic miasta. Cykle dotyczą więzi w rodzinie i podobieństwa doświadczeń życiowych. Fotografka przedstawiła wspólne zdjęcia z umierającym ojcem. Wykonała portrety wdów, także swojej matki. Sfotografowała byłe więźniarki obozu kobiecego w Ravensbrueck. Portrety cudzoziemek i cudzoziemców, którzy zamieszkali w Warszawie, połączyła z ich odpowiedziami na pytania ankiety, skąd pochodzą, jak długo mieszkają w stolicy, co w niej lubią, a czego nie lubią, jakie są ich pragnienia i zwyczaje, jak zachowują tradycje.
Z radością i zainteresowaniem przystąpiłam do lektury książki Wdowicz-Wierzbowskiej. Są to wywiady fotografki ze znakomitymi polskimi reporterkami, wzbogacone fotografiami wykonanymi przez autorkę. Kiedyś poznałam Magdalenę Wdowicz-Wierzbowską. Było to w dawnej warszawskiej pracowni Aliny Szapocznikow przy ulicy Brzozowej 31/33 w Warszawie, pracowni otwartej wtedy dla publiczności. Nabyłam dwa piękne zdjęcia artystki, które wykonała w Paryżu. Dodam tylko, że w październiku ubiegłego roku byłam w innej pracowni – rodziny Jarnuszkiewiczów, wizytę odbyłam z inspiracji artystki papieru Marii Komorowskiej i w obecności skrzypaczki Marii Sławek.
Książka jest efektem pracy kilku ostatnich lat; autorka rozmawiała z 21 reporterkami w latach 2014 – 2022. Wiele czasu zajęło zabieganie o zgody tytułowych reporterek na udzielenie wywiadu oraz wykonanie fotograficznych portretów i zdjęć rozmaitych przedmiotów w prywatnych przestrzeniach reporterek. Niestety, nie wszystkie reporterki zobaczyły książkę, nie doczekały jej premiery Wiesława Grochola, Irena Morawska, Lidia Ostałowska i Agnieszka Wróblewska. Wywiadów udzieliły reporterki, reprezentujące najstarsze i najmłodsze pokolenie. Są to w kolejności zaproponowanej w książce: Magdalena Grzebałkowska, Krystyna Kurczab-Redlich, Helena Kowalik, Magdalena Grochowska, Irena Morawska, Barbara Pietkiewicz, Iza Michalewicz, Wiesława Grochola, Hanna Krall, Joanna Szczęsna, Angelika Kuźniak, Barbara Seidler, Aleksandra Gumowska, Lidia Ostałowska, Małgorzata Rejmer, Maria Wiernikowska, Katarzyna Surmiak-Domańska, Agnieszka Wróblewska, Olga Gitkiewicz, Ewa Winnicka, Małgorzata Szejnert.
Zanim powstała książka, Wdowicz-Wierzbowska pokazała 18 portretowych zdjęć reporterek na wystawie w styczniu 2017 roku. Wernisaż, który prowadził w obecności reporterek i publiczności Mariusz Szczygieł, odbył się w warszawskim Faktycznym Domu Kultury. W tym samym miejscu i w podobnej konwencji odbyła się w listopadzie ubiegłego roku premiera książki, zapisana w internetowym nagraniu. Fragmenty wywiadów czytała Kamila Baar. Przedstawiane były portrety reporterek oraz zdjęcia przedmiotów.
Czytając i oglądając książkę, odniosłam wrażenie, że Wdowicz-Wierzbowska jest po prostu wdzięczna swoim rozmówczyniom.: skupiona na tym, co mówią, zainteresowana każdą kwestią. Dzięki szacunkowi dla rozmówczyń, ich doświadczeń zawodowych i wieku, rozmowy stają się bardzo ciekawe i ważne także dla czytelników. Autorka podziela ze swoimi rozmówczyniami radość ze spotkania, przejawia ciekawość, cierpliwość, szacunek dla ludzi, otwartość, umiejętność słuchania i zapisywania usłyszanych wypowiedzi, rozległość zainteresowań, naturalność i wrażliwość.
Przeprowadzane wywiady i rozmowy zawierały na pewno krótsze lub dłuższe pytania reporterki oraz często rozbudowane odpowiedzi. Wdowicz-Wierzbowska podtrzymuje, ale i modyfikuje ten schemat. Zamiast pytań w tekście wywiadów są często pojedyncze słowa, rodzaj słów kluczy, które wskazują na tematy poszczególnych fragmentów wywiadu. Widać, że dla fotografki najważniejsze są w książce wypowiedzi reporterek, a nie jej pytania. Zwraca uwagę pokora, skromność i wdzięczność reporterki i fotografki. Serdecznie dziękuje Mariuszowi Szczygłowi za inspiracje, zachętę i pomoc na kolejnych etapach powstawania książki. Dziękuję rozmówczyniom za zaproszenia do mieszkań, rozmowy, zaufanie, którym ją obdarzyły, późniejszą przyjaźń, którą jej zaoferowały.
Książka jest pięknie opracowana edytorsko według projektu autorki, począwszy od pierwszej strony okładki, na której litery słowa „reporterki” wypełnione są nazwiskami, skrzydełek ze zdjęciem klucza, portretem i biogramem autorki, poprzez zestawienia na dwu „widzących się” stronach portretu i nazwiska z krótkim cytatem z wywiadu jako tytułem, skończywszy na podziękowaniach, spisie treści i fragmentach wypowiedzi Mariusza Szczygła. Ładny i przemyślany jest projekt stron działowych, kończących i rozpoczynających wywiady, z krótkim cytatem na kolorowym tle z wywiadu poprzedniego i fotografią na pełnej stronie bohaterki kolejnego reportażu. Na wybranych stronach regularnie pojawia się fragment nitki z kłębka rozwijającej się włóczki, co może symbolizować nić porozumienia i więź między rozmówczyniami, odczuwaną także podczas premiery książki.
Portrety fotograficzne reporterek można by scharakteryzować jako czarno-białe, tonowane w ciepłym brązie, inspirowanym sepią. Twarze przedstawione są na zbliżeniach, uwaga skupiona na oczach. Jakby patrzymy w oczy, co łączy nas z osobami fotografowanymi. Wszystkie modelki są piękne, zgodnie z wyznaniem fotografki, że dla niej każda osoba, która stoi przed jej aparatem, jest piękna. Natomiast zdjęcia barwne przedstawiają reporterki w domowych wnętrzach, w otoczeniu zwierząt – psów i kotów, znanych z imion, na tle księgozbiorów, miejsc pracy, zieleni, wystroju, obrazów na ścianach, bibelotów, widoku za oknem. Niekiedy rozmowa dotyczy tych właśnie zdjęć, gdzie je wykonać, czy z mężem i inne.
Podczas odwiedzin w domach reporterek Wdowicz-Wierzbowska sfotografowała kilkadziesiąt przedmiotów, których pochodzenie i osobistą wartość reporterki wyjaśniły. Oglądamy na przykład wełniane skarpety, model Trabanta i wisiorek, zdjęcia bliskich, zdjęcia zwierząt, turban taliba, albumik z okładką w kwiatki (wewnątrz zdjęcia torturowanych ludzi), hipopotama z Desy, łuskę, stary klucz do celi więziennej, krzyżyk z Wambierzyc, fragment łazienkowego kafelka, teczkę z wycinkami, zawieszkę z cytatem biblijnym, notesy, jedwabny śpiwór z sari, pudło na cylinder, kasetkę z wywiadem, pocztówki, listy, medal, pozytywkę, drewniane łyżki romskie i szydełkowe aniołki. Ciekawe są wiek i historie przedmiotów, często pamiątek z nagrań reportaży.
W wywiadach pojawia się wiele różnorodnych tematów: historycznych, politycznych, zawodowych, prywatnych. Przewija się powstanie warszawskie, początki PRL-u, Solidarność, stan wojenny, czasy transformacji. Wymienione są tytuły prasowe, redaktorzy, ich metody pracy, adresy redakcji, warunki w pomieszczeniach redakcyjnych. Wywiady wypełniają fragmenty reportaży, opowieści o bohaterach, ich dalszych losach, o emocjach związanych z wyjazdami, spotkaniach z rozmówcami, współpracy w zespołach redakcyjnych, o przebiegu pisania własnych tekstów, o poprawkach w związku z uwagami redaktorów, o autoocenie i planowaniu kolejnych publikacji („Życie zwielokrotnione”, „Przekuwać w światło”). Reporterki wyjawiają problemy rodzinne i zdrowotne. Opowiadają o najbliższych osobach, małżeństwie i macierzyństwie. Mówią też o innych reporterkach, redaktorkach i redaktorach, zwłaszcza o znaczących lekcjach pisania u Małgorzaty Szejnert, o której pamiętają z wdzięcznością i doceniają jej wpływ na własną drogę zawodową („To nie ja ich nauczyłam”). Oceniają siebie, swoje słowa, kiedyś napisane lub teraz wypowiadane. W tekstach i na fotografiach powtarza się motyw książek.
Końcowe przesłanie Wiesławy Grocholi zabrzmiało: „W życiu liczy się wszystko. A szczególnie drobiazgi, ale to się wie dopiero na starość, czyli po rosole. Ważne jest, żeby być dobrym, żeby nikomu nie robić krzywdy, bardziej niż to jest nieodzowne. Ani sobie, szczególnie duchowej. A najważniejsze? Żeby być w zgodzie ze sobą, odnaleźć siebie – cokolwiek to znaczy. Ależ to okropnie brzmi … I żeby umieć zawalczyć o siebie wobec samego siebie i wobec innych. Chronić to, co istotne”. (s. 93)
Czytamy fascynujące, błyskotliwe, zabawne i dramatyczne historie oraz mądre refleksje. W jednym z wywiadów poznajemy dramatyczną historię Barbary Pietkiewicz, która mnóstwo pracy włożyła w rozwijanie umiejętności śpiewu, także czytania nut i gry na instrumencie, a wypadek samochodowy w sekundę pozbawił ją możliwości śpiewania. Magdalena Grochowska opowiada, że rozpoczęła wywiad z Andą Rottenberg nieplanowanym pytaniem, co krytyczka sztuki widziała za oknem, kiedy była dzieckiem. Pytanie wyzwoliło opowieści o wielu osobistych kwestiach. Pomyślałam wtedy o albumowym zdjęciu autorki z widokiem zaokiennym ze szpitalnej sali. Za oknem widać drzewa i niebo o zachodzie lub wschodzie słońca, na pierwszym planie przed oknem – stojak do kroplówki. Chory, uwięziony człowiek widzi w oddali przestrzeń wolności i rozwijającego się życia.
Fascynująca lektura połączona z oglądaniem pięknych, intrygujących zdjęć stanowi zachętę do lektury reportaży prasowych i książkowych. Zamierzam więc przeczytać po raz pierwszy lub ponownie wymienione reportaże prasowe i książki reporterskie.
Z radością i zainteresowaniem przystąpiłam do lektury książki Wdowicz-Wierzbowskiej. Są to wywiady fotografki ze znakomitymi polskimi reporterkami, wzbogacone fotografiami wykonanymi przez autorkę. Kiedyś poznałam Magdalenę Wdowicz-Wierzbowską. Było to w dawnej warszawskiej pracowni Aliny Szapocznikow przy ulicy Brzozowej 31/33 w Warszawie, pracowni otwartej wtedy dla publiczności. Nabyłam dwa piękne zdjęcia artystki, które wykonała w Paryżu. Dodam tylko, że w październiku ubiegłego roku byłam w innej pracowni – rodziny Jarnuszkiewiczów, wizytę odbyłam z inspiracji artystki papieru Marii Komorowskiej i w obecności skrzypaczki Marii Sławek.
Książka jest efektem pracy kilku ostatnich lat; autorka rozmawiała z 21 reporterkami w latach 2014 – 2022. Wiele czasu zajęło zabieganie o zgody tytułowych reporterek na udzielenie wywiadu oraz wykonanie fotograficznych portretów i zdjęć rozmaitych przedmiotów w prywatnych przestrzeniach reporterek. Niestety, nie wszystkie reporterki zobaczyły książkę, nie doczekały jej premiery Wiesława Grochola, Irena Morawska, Lidia Ostałowska i Agnieszka Wróblewska. Wywiadów udzieliły reporterki, reprezentujące najstarsze i najmłodsze pokolenie. Są to w kolejności zaproponowanej w książce: Magdalena Grzebałkowska, Krystyna Kurczab-Redlich, Helena Kowalik, Magdalena Grochowska, Irena Morawska, Barbara Pietkiewicz, Iza Michalewicz, Wiesława Grochola, Hanna Krall, Joanna Szczęsna, Angelika Kuźniak, Barbara Seidler, Aleksandra Gumowska, Lidia Ostałowska, Małgorzata Rejmer, Maria Wiernikowska, Katarzyna Surmiak-Domańska, Agnieszka Wróblewska, Olga Gitkiewicz, Ewa Winnicka, Małgorzata Szejnert.
Zanim powstała książka, Wdowicz-Wierzbowska pokazała 18 portretowych zdjęć reporterek na wystawie w styczniu 2017 roku. Wernisaż, który prowadził w obecności reporterek i publiczności Mariusz Szczygieł, odbył się w warszawskim Faktycznym Domu Kultury. W tym samym miejscu i w podobnej konwencji odbyła się w listopadzie ubiegłego roku premiera książki, zapisana w internetowym nagraniu. Fragmenty wywiadów czytała Kamila Baar. Przedstawiane były portrety reporterek oraz zdjęcia przedmiotów.
Czytając i oglądając książkę, odniosłam wrażenie, że Wdowicz-Wierzbowska jest po prostu wdzięczna swoim rozmówczyniom.: skupiona na tym, co mówią, zainteresowana każdą kwestią. Dzięki szacunkowi dla rozmówczyń, ich doświadczeń zawodowych i wieku, rozmowy stają się bardzo ciekawe i ważne także dla czytelników. Autorka podziela ze swoimi rozmówczyniami radość ze spotkania, przejawia ciekawość, cierpliwość, szacunek dla ludzi, otwartość, umiejętność słuchania i zapisywania usłyszanych wypowiedzi, rozległość zainteresowań, naturalność i wrażliwość.
Przeprowadzane wywiady i rozmowy zawierały na pewno krótsze lub dłuższe pytania reporterki oraz często rozbudowane odpowiedzi. Wdowicz-Wierzbowska podtrzymuje, ale i modyfikuje ten schemat. Zamiast pytań w tekście wywiadów są często pojedyncze słowa, rodzaj słów kluczy, które wskazują na tematy poszczególnych fragmentów wywiadu. Widać, że dla fotografki najważniejsze są w książce wypowiedzi reporterek, a nie jej pytania. Zwraca uwagę pokora, skromność i wdzięczność reporterki i fotografki. Serdecznie dziękuje Mariuszowi Szczygłowi za inspiracje, zachętę i pomoc na kolejnych etapach powstawania książki. Dziękuję rozmówczyniom za zaproszenia do mieszkań, rozmowy, zaufanie, którym ją obdarzyły, późniejszą przyjaźń, którą jej zaoferowały.
Książka jest pięknie opracowana edytorsko według projektu autorki, począwszy od pierwszej strony okładki, na której litery słowa „reporterki” wypełnione są nazwiskami, skrzydełek ze zdjęciem klucza, portretem i biogramem autorki, poprzez zestawienia na dwu „widzących się” stronach portretu i nazwiska z krótkim cytatem z wywiadu jako tytułem, skończywszy na podziękowaniach, spisie treści i fragmentach wypowiedzi Mariusza Szczygła. Ładny i przemyślany jest projekt stron działowych, kończących i rozpoczynających wywiady, z krótkim cytatem na kolorowym tle z wywiadu poprzedniego i fotografią na pełnej stronie bohaterki kolejnego reportażu. Na wybranych stronach regularnie pojawia się fragment nitki z kłębka rozwijającej się włóczki, co może symbolizować nić porozumienia i więź między rozmówczyniami, odczuwaną także podczas premiery książki.
Portrety fotograficzne reporterek można by scharakteryzować jako czarno-białe, tonowane w ciepłym brązie, inspirowanym sepią. Twarze przedstawione są na zbliżeniach, uwaga skupiona na oczach. Jakby patrzymy w oczy, co łączy nas z osobami fotografowanymi. Wszystkie modelki są piękne, zgodnie z wyznaniem fotografki, że dla niej każda osoba, która stoi przed jej aparatem, jest piękna. Natomiast zdjęcia barwne przedstawiają reporterki w domowych wnętrzach, w otoczeniu zwierząt – psów i kotów, znanych z imion, na tle księgozbiorów, miejsc pracy, zieleni, wystroju, obrazów na ścianach, bibelotów, widoku za oknem. Niekiedy rozmowa dotyczy tych właśnie zdjęć, gdzie je wykonać, czy z mężem i inne.
Podczas odwiedzin w domach reporterek Wdowicz-Wierzbowska sfotografowała kilkadziesiąt przedmiotów, których pochodzenie i osobistą wartość reporterki wyjaśniły. Oglądamy na przykład wełniane skarpety, model Trabanta i wisiorek, zdjęcia bliskich, zdjęcia zwierząt, turban taliba, albumik z okładką w kwiatki (wewnątrz zdjęcia torturowanych ludzi), hipopotama z Desy, łuskę, stary klucz do celi więziennej, krzyżyk z Wambierzyc, fragment łazienkowego kafelka, teczkę z wycinkami, zawieszkę z cytatem biblijnym, notesy, jedwabny śpiwór z sari, pudło na cylinder, kasetkę z wywiadem, pocztówki, listy, medal, pozytywkę, drewniane łyżki romskie i szydełkowe aniołki. Ciekawe są wiek i historie przedmiotów, często pamiątek z nagrań reportaży.
W wywiadach pojawia się wiele różnorodnych tematów: historycznych, politycznych, zawodowych, prywatnych. Przewija się powstanie warszawskie, początki PRL-u, Solidarność, stan wojenny, czasy transformacji. Wymienione są tytuły prasowe, redaktorzy, ich metody pracy, adresy redakcji, warunki w pomieszczeniach redakcyjnych. Wywiady wypełniają fragmenty reportaży, opowieści o bohaterach, ich dalszych losach, o emocjach związanych z wyjazdami, spotkaniach z rozmówcami, współpracy w zespołach redakcyjnych, o przebiegu pisania własnych tekstów, o poprawkach w związku z uwagami redaktorów, o autoocenie i planowaniu kolejnych publikacji („Życie zwielokrotnione”, „Przekuwać w światło”). Reporterki wyjawiają problemy rodzinne i zdrowotne. Opowiadają o najbliższych osobach, małżeństwie i macierzyństwie. Mówią też o innych reporterkach, redaktorkach i redaktorach, zwłaszcza o znaczących lekcjach pisania u Małgorzaty Szejnert, o której pamiętają z wdzięcznością i doceniają jej wpływ na własną drogę zawodową („To nie ja ich nauczyłam”). Oceniają siebie, swoje słowa, kiedyś napisane lub teraz wypowiadane. W tekstach i na fotografiach powtarza się motyw książek.
Końcowe przesłanie Wiesławy Grocholi zabrzmiało: „W życiu liczy się wszystko. A szczególnie drobiazgi, ale to się wie dopiero na starość, czyli po rosole. Ważne jest, żeby być dobrym, żeby nikomu nie robić krzywdy, bardziej niż to jest nieodzowne. Ani sobie, szczególnie duchowej. A najważniejsze? Żeby być w zgodzie ze sobą, odnaleźć siebie – cokolwiek to znaczy. Ależ to okropnie brzmi … I żeby umieć zawalczyć o siebie wobec samego siebie i wobec innych. Chronić to, co istotne”. (s. 93)
Czytamy fascynujące, błyskotliwe, zabawne i dramatyczne historie oraz mądre refleksje. W jednym z wywiadów poznajemy dramatyczną historię Barbary Pietkiewicz, która mnóstwo pracy włożyła w rozwijanie umiejętności śpiewu, także czytania nut i gry na instrumencie, a wypadek samochodowy w sekundę pozbawił ją możliwości śpiewania. Magdalena Grochowska opowiada, że rozpoczęła wywiad z Andą Rottenberg nieplanowanym pytaniem, co krytyczka sztuki widziała za oknem, kiedy była dzieckiem. Pytanie wyzwoliło opowieści o wielu osobistych kwestiach. Pomyślałam wtedy o albumowym zdjęciu autorki z widokiem zaokiennym ze szpitalnej sali. Za oknem widać drzewa i niebo o zachodzie lub wschodzie słońca, na pierwszym planie przed oknem – stojak do kroplówki. Chory, uwięziony człowiek widzi w oddali przestrzeń wolności i rozwijającego się życia.
Fascynująca lektura połączona z oglądaniem pięknych, intrygujących zdjęć stanowi zachętę do lektury reportaży prasowych i książkowych. Zamierzam więc przeczytać po raz pierwszy lub ponownie wymienione reportaże prasowe i książki reporterskie.
Magdalena Wdowicz-Wierzbowska: „Reporterki”. Wydawnictwo Dowody. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

