SYMBIONT, PAJĄKI I LUDZKIE MÓŻDŻKI (VENOM: CZERŃ, BIEL I KREW)
A
A
A
Oficyna Mucha Comics regularnie dostarcza nam kolejne tytuły w ramach czarno-biało-krwistego cyklu, składającego się z tomów zbierających (zróżnicowane pod względem metrażu) nowelki, w których pierwsze skrzypce grają konkretne postaci z uniwersum Marvela. Po utrzymanych w przyjętym kluczu estetycznym przygodach Wolverine’a, Carnage’a, Deadpoola, Elektry, Moon Knighta, mocno nieświeżej reprezentacji Marvel Zombies oraz noszącego się na czarno Spider-Mana przyszła pora na kolekcję poświęconą nemezis wspomnianego Pajączka, czyli Venomowi. Jesteście gotowi/gotowe?
Przenieśmy się zatem do lasów Pensylwanii, gdzie doktor Langston (wraz z dwoma uzbrojonymi siepaczami) rusza tropem potwornego zbiega, który pod wieloma względami przewyższa swoich prześladowców. Mówiąc krótko: „Siła wyższa”. Scenarzysta David Michelinie w pomysłowy sposób czerpie z literackiego dziedzictwa Mary Shelley, zaś rysownik Jonas Scharf przywołuje w swoich nastrojowych ilustracjach ducha prac Berniego Wrightsona. Innymi słowy – trudno wyobrazić sobie lepsze otwarcie.
Chwilę później zmówimy „Ostatnią modlitwę” wraz z Derrickiem: śmiertelnie rannym nastolatkiem, który z pomocą symbiontu chce dopaść osobę odpowiedzialną za zabójczy postrzał. Napisany przez Ryana Northa (i zwieńczony mocnym fabularnym twistem) moralitet o niełatwej sztuce przebaczania swoją siłę oddziaływania zawdzięcza również sugestywnej szacie graficznej, za którą odpowiadają Creees Lee (rysunki) oraz Andres Mossa (krwista dominanta).
Refleksję na temat trudów bycia (szeroko rozumianym) rodzicem podejmuje za to J.M. DeMatteis w „Ojcach i synach”, czyli przejmującym studium rozpaczy, wstydu i poczucia winy, które dosłownie mogą stać się czymś potwornym. Szkicowa kreska, plamy szarości oraz intensywna czerwień to estetyczny wachlarz Dave’a Wachtera rozwijany na kartach tej smutnej, choć niepozbawionej promyka nadziei opowieści, będącej kolejnym mocnym punktem w omawianej karcie komiksowych dań.
Nieco później operujący z miejsca rozpoznawalnym stylem rysowania Erik Larsen w swoim w pełni autorskim „Punkcie zapalnym” symultanicznie ukazuje z pozoru niewinne sytuacje z życia Eddiego Brocka i Petera Parkera, które nieoczekiwanie doprowadzają do brutalnego starcia między Venomem oraz Spider-Manem. Starcia, dodajmy, brzemiennego w dalekosiężne konsekwencje.
Jeśli jesteście fanami/fankami „Policjantów z Miami” Anthony’ego Yerkovicha i Michaela Manna, duet Karla Pacheco (trzymający w napięciu scenariusz)/Pere Pérez (realistyczna oprawa wizualna) ma dla was wybuchową, podnoszącą poziom adrenaliny sensacyjną nowelkę ukazującą krótki wyimek z życia Brocka, gdy razem z symbiontem pracował dla tajnej agencji rządowej. W skrócie: „Venom Vice!”.
Teraz przychodzi pora na „Trudne decyzje, ciężkie brzemiona”, czyli snutą przez kaprala Eugene’a „Flasha” Thompsona (a napisaną przez Toma Waltza) opowieść o ciężarze odpowiedzialności i dramatycznych wyborach – wszystko zaś na tle efektownej rozwałki z udziałem Agenta Venoma i Jacka O’Lanterna, którą z werwą rozrysował Brian Level, zaś pokropił czerwienią Lee Loughridge.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, na czym polega „Syndrom prześladowcy”, scenarzysta David Dastmalchian w telegraficznym skrócie wyjaśni go na przykładzie Brocka – którego życie właśnie legło w gruzach – podążającego w strugach deszczu za nieświadomym niczego Parkerem. Delikatna, realistyczna kreska Philipa Tana (w asyście szaro-czerwonych dominant) świetnie podbudowuje metaforyczny wydźwięk tej nowelki.
Z kolei analizę „Toksycznego związku” prezentuje Carl Potts w alternatywnej biografii Spider-Mana. Ten nie dość, że wiedzie szczęśliwe życie u boku Gwen Stacy, to w dodatku okazuje się zabójczo skutecznym Pajączkiem, nie bez kozery paradującym w symbiotycznym kostiumie, którego emblematem są połączone symbole Venoma i Punishera. Ekspresyjna, nieco undergroundowa kreska, jaką włada Damian Couceiro, zdecydowanie sprawdza się w tym przewrotnym epizodzie.
Miłośnikom/miłośniczkom Kraju Kwitnącej Wiśni Takashi Okazaki serwuje ostrą niczym katana opowieść o prawej ręce szoguna, Hanzo, który razem ze swoim nieodłącznym symbiontem („Ninja Venom”) stają do walki z zagadkowym samurajem odzianym w szkarłatną zbroję. Mocne!
Scenarzysta Al Ewing oraz grafik Kei Zama proponują natomiast noirową opowieść, w której krwawe porachunki stanowią tło dla rozważań na temat granic człowieczeństwa. Wszak trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej opowieści bardziej ludzki jest symbiont niż połączony z nim bezwzględny Lee Price. Realistyczne, świetnie wykorzystujące efekty światłocieniowe ilustracje to mocny punkt „Czerni, bieli… i krwi”, którą z werwą upuściła Rachelle Rosenberg.
O tym, że Eddie i jego zębaty symbiont są wprost „Skazani na siebie”, przekonuje lektura epizodu, który napisał Rich Douek, czyli widowiskowej naparzanki między Venomem a Scorpionem, pragnącym raz jeszcze zjednoczyć się z maziowatym kosmitą. Dynamiczna, uproszczona kreska Roberta Gilla – upstrzona posoką przez Andresa Mossę – dodaje smaczku tej historii skrzącej się od czarnego humoru.
Na koniec Chris Bachalo (scenariusz, szkic i czerwień) oraz Jaime Mendoza (tusz – dużo stalowej szarości) zapraszają do lektury świątecznego epizodu z udziałem Black Cat, która na swoje nieszczęście kradnie drogie cacuszko (które „Ładnie świeci”) z czubka olbrzymiej choinki ustawionej w centrum miasta. Bo musicie wiedzieć, że ów klejnot zwrócił również uwagę Venoma, a właściwie – Brocka, powracającego pamięcią do nielicznych szczęśliwych chwil swojego dzieciństwa.
Solidne scenariusze oraz szalenie zróżnicowana, przykuwająca oko oprawa wizualna poszczególnych epizodów sprawiają, że omawiana kolekcja jest jednym z najciekawszych albumów ukazujących się w ramach tego (opartego na kolorystycznym minimalizmie) cyklu. Polecam!
Przenieśmy się zatem do lasów Pensylwanii, gdzie doktor Langston (wraz z dwoma uzbrojonymi siepaczami) rusza tropem potwornego zbiega, który pod wieloma względami przewyższa swoich prześladowców. Mówiąc krótko: „Siła wyższa”. Scenarzysta David Michelinie w pomysłowy sposób czerpie z literackiego dziedzictwa Mary Shelley, zaś rysownik Jonas Scharf przywołuje w swoich nastrojowych ilustracjach ducha prac Berniego Wrightsona. Innymi słowy – trudno wyobrazić sobie lepsze otwarcie.
Chwilę później zmówimy „Ostatnią modlitwę” wraz z Derrickiem: śmiertelnie rannym nastolatkiem, który z pomocą symbiontu chce dopaść osobę odpowiedzialną za zabójczy postrzał. Napisany przez Ryana Northa (i zwieńczony mocnym fabularnym twistem) moralitet o niełatwej sztuce przebaczania swoją siłę oddziaływania zawdzięcza również sugestywnej szacie graficznej, za którą odpowiadają Creees Lee (rysunki) oraz Andres Mossa (krwista dominanta).
Refleksję na temat trudów bycia (szeroko rozumianym) rodzicem podejmuje za to J.M. DeMatteis w „Ojcach i synach”, czyli przejmującym studium rozpaczy, wstydu i poczucia winy, które dosłownie mogą stać się czymś potwornym. Szkicowa kreska, plamy szarości oraz intensywna czerwień to estetyczny wachlarz Dave’a Wachtera rozwijany na kartach tej smutnej, choć niepozbawionej promyka nadziei opowieści, będącej kolejnym mocnym punktem w omawianej karcie komiksowych dań.
Nieco później operujący z miejsca rozpoznawalnym stylem rysowania Erik Larsen w swoim w pełni autorskim „Punkcie zapalnym” symultanicznie ukazuje z pozoru niewinne sytuacje z życia Eddiego Brocka i Petera Parkera, które nieoczekiwanie doprowadzają do brutalnego starcia między Venomem oraz Spider-Manem. Starcia, dodajmy, brzemiennego w dalekosiężne konsekwencje.
Jeśli jesteście fanami/fankami „Policjantów z Miami” Anthony’ego Yerkovicha i Michaela Manna, duet Karla Pacheco (trzymający w napięciu scenariusz)/Pere Pérez (realistyczna oprawa wizualna) ma dla was wybuchową, podnoszącą poziom adrenaliny sensacyjną nowelkę ukazującą krótki wyimek z życia Brocka, gdy razem z symbiontem pracował dla tajnej agencji rządowej. W skrócie: „Venom Vice!”.
Teraz przychodzi pora na „Trudne decyzje, ciężkie brzemiona”, czyli snutą przez kaprala Eugene’a „Flasha” Thompsona (a napisaną przez Toma Waltza) opowieść o ciężarze odpowiedzialności i dramatycznych wyborach – wszystko zaś na tle efektownej rozwałki z udziałem Agenta Venoma i Jacka O’Lanterna, którą z werwą rozrysował Brian Level, zaś pokropił czerwienią Lee Loughridge.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, na czym polega „Syndrom prześladowcy”, scenarzysta David Dastmalchian w telegraficznym skrócie wyjaśni go na przykładzie Brocka – którego życie właśnie legło w gruzach – podążającego w strugach deszczu za nieświadomym niczego Parkerem. Delikatna, realistyczna kreska Philipa Tana (w asyście szaro-czerwonych dominant) świetnie podbudowuje metaforyczny wydźwięk tej nowelki.
Z kolei analizę „Toksycznego związku” prezentuje Carl Potts w alternatywnej biografii Spider-Mana. Ten nie dość, że wiedzie szczęśliwe życie u boku Gwen Stacy, to w dodatku okazuje się zabójczo skutecznym Pajączkiem, nie bez kozery paradującym w symbiotycznym kostiumie, którego emblematem są połączone symbole Venoma i Punishera. Ekspresyjna, nieco undergroundowa kreska, jaką włada Damian Couceiro, zdecydowanie sprawdza się w tym przewrotnym epizodzie.
Miłośnikom/miłośniczkom Kraju Kwitnącej Wiśni Takashi Okazaki serwuje ostrą niczym katana opowieść o prawej ręce szoguna, Hanzo, który razem ze swoim nieodłącznym symbiontem („Ninja Venom”) stają do walki z zagadkowym samurajem odzianym w szkarłatną zbroję. Mocne!
Scenarzysta Al Ewing oraz grafik Kei Zama proponują natomiast noirową opowieść, w której krwawe porachunki stanowią tło dla rozważań na temat granic człowieczeństwa. Wszak trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej opowieści bardziej ludzki jest symbiont niż połączony z nim bezwzględny Lee Price. Realistyczne, świetnie wykorzystujące efekty światłocieniowe ilustracje to mocny punkt „Czerni, bieli… i krwi”, którą z werwą upuściła Rachelle Rosenberg.
O tym, że Eddie i jego zębaty symbiont są wprost „Skazani na siebie”, przekonuje lektura epizodu, który napisał Rich Douek, czyli widowiskowej naparzanki między Venomem a Scorpionem, pragnącym raz jeszcze zjednoczyć się z maziowatym kosmitą. Dynamiczna, uproszczona kreska Roberta Gilla – upstrzona posoką przez Andresa Mossę – dodaje smaczku tej historii skrzącej się od czarnego humoru.
Na koniec Chris Bachalo (scenariusz, szkic i czerwień) oraz Jaime Mendoza (tusz – dużo stalowej szarości) zapraszają do lektury świątecznego epizodu z udziałem Black Cat, która na swoje nieszczęście kradnie drogie cacuszko (które „Ładnie świeci”) z czubka olbrzymiej choinki ustawionej w centrum miasta. Bo musicie wiedzieć, że ów klejnot zwrócił również uwagę Venoma, a właściwie – Brocka, powracającego pamięcią do nielicznych szczęśliwych chwil swojego dzieciństwa.
Solidne scenariusze oraz szalenie zróżnicowana, przykuwająca oko oprawa wizualna poszczególnych epizodów sprawiają, że omawiana kolekcja jest jednym z najciekawszych albumów ukazujących się w ramach tego (opartego na kolorystycznym minimalizmie) cyklu. Polecam!
David Michelinie, Ryan North, Takashi Okazaki, Erik Larsen i inni: „Venom: Czerń, biel i krew” („Venom: Black, White & Blood”). Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Mucha Comics. Warszawa 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |








ISSN 2658-1086

