ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 października 20 (500) / 2024

Andrzej Ciszewski,

ENIGMA (XIII. TOM 1)

A A A
Podczas wędkowania Abe (razem z psem Pronto) znajduje na brzegu morza nieprzytomnego mężczyznę noszącego ślady postrzału w głowę. Dzięki szybkiej interwencji chirurgicznej ze strony Marthy – mieszkającej w pobliżu byłej lekarki – nieznajomemu udaje się przeżyć. Szkopuł w tym, że tajemniczy jegomość nie dość, że nie ma przy sobie dokumentów, to dodatkowo cierpi na amnezję. Wyróżnia go za to osobliwy tatuaż pod lewym obojczykiem: rzymska trzynastka. Niebawem do nadmorskiej ostoi przybywają zabójcy, z którymi protagonista (wykorzystując refleks i pamięć mięśniową) rozprawia się bez większego problemu.

Jednocześnie bohater odkrywa, że nasłani mordercy mieli przy sobie zdjęcie przedstawiające go w towarzystwie pewnej blondynki. Wykorzystując dane adresowe zapisane na odwrocie fotografii, Trzynastka udaje się do Eastown, gdzie identyfikuje wspomnianą kobietę jako wdowę po kapitanie, Kim Rowland. Przy okazji zwraca na siebie uwagę skorumpowanego gliny, porucznika Hemmingsa, który wydaje się więcej wiedzieć o protagoniście niż on sam. Choć udaje mu się uciec z obławy, bohater wpada w ręce pułkownika Amosa, prowadzącego śledztwo w sprawie Dnia Czarnego Słońca, czyli zabójstwa prezydenta Williama B. Sheridana. Cały wic polega bowiem na tym, że – wedle wszelkich przesłanek i materiałów dowodowych – to Trzynastka jest poszukiwanym od kilku miesięcy snajperem.

Tak zaczyna się epicka, wielowątkowa opowieść, debiutująca na komiksowym rynku w 1984 roku. Za scenopisarskimi sterami tego pełnego akcji dreszczowca stanął Jean Van Hamme („Thorgal”, „Szninkiel”, „Western”, „Largo Winch”, „Władcy chmielu”, „Historia bez bohatera”), który zadbał o przykuwające uwagę już od pierwszych stron zawiązanie perypetii oraz wzorcowe budowanie dramaturgii. Belg wprowadza na scenę szereg wyrazistych postaci (także kobiecych – obok wspomnianej Kim na uwagę zasługują porucznik Jones czy ucieleśniająca ideał femme fatale Felicity Rowland); serwuje potoczyste dialogi stopniowo odsłaniające wielopiętrowość intrygi, nie stroniąc przy tym od dreszczyku emocji, melodramatyzmu i humoru.

W tej historii – w której nic nie jest takie, jakie się początkowo wydaje – na szczególną uwagę zasługują charakterystyczne, pieczołowite prace belgijskiego artysty, Williama Vance’a („Bruno Brazil”, „Bob Morane”, „Ramiro”, „Bruce J. Hawker”, „Marshall Blueberry”). Realistyczne portrety dramatis personae, sumiennie odwzorowane miejsca zdarzeń oraz zmyślnie rozrysowane sekwencje pościgów, ucieczek, walk i strzelanin stanowią o wysokiej ocenie wizualnej warstwy tej serii, skąpanej w bardzo przyjemnej dla oka palecie barw dobranej przez żonę Vance’a, kolorystkę Petrę Van Cutsen („Ringo”, „Howard Flynn”, „Rodryk”).

Twarda oprawa plus okraszone ciekawym materiałem ilustracyjnym dossier (rekonstruujące okoliczności powstania „XIII”) przygotowane przez Jean-Pierre’a Fuériego to dobry powód, by zaopatrzyć się w zbiorcze wydanie czterech pierwszych odsłon (vide: „Dzień Czarnego Słońca”, „Tam, dokąd zmierza Indianin”, „Wszystkie łzy piekła” oraz „SPADS”) klasycznej serii, którą powinni/powinny poznać wszyscy miłośnicy/wszystkie miłośniczki sensacyjno-spiskowych fabuł w duchu prozy Roberta Ludluma i Fredericka Forsytha.
Jean Van Hamme, William Vance, Petra: „XIII. Tom 1” („XIII – intégrale 1”). Tłumaczenie: Paweł Łapiński. Egmont Polska. Warszawa 2024.