Wydanie bieżące

15 maja 10 (370) / 2019

Barbara Sadkowska,

MARIAŻ Z BIOLOGIĄ PRZYSZŁOŚCIĄ HUMANISTYKI (DENIS DUTTON: 'INSTYNKT SZTUKI')

A A A
Po dziesięciu latach od czasu premiery książki Denisa Duttona „Instynkt sztuki”, polski czytelnik ma szansę na zapoznanie się z tą pozycją. Zmarłego w 2010 r. autora wyróżnia sposób podejścia do kwestii estetyki, który łączy sztukę z naukami ewolucyjnymi. Dutton stara się udowodnić, że ludzkie preferencje estetyczne nie są konstruktami społecznymi, ale są uniwersalnymi, wspólnymi dla różnych kultur cechami ewolucyjnymi, ukształtowanymi przez dobór naturalny i płciowy.

Książka, nazywana opus magnum autora, stała się bestsellerem i przez długie tygodnie znajdowała się na listach najlepiej sprzedających się książek w Stanach Zjednoczonych, a co więcej, została wybrana jedną z 25 najlepszych książek roku w USA, a wszystkie najważniejsze czasopisma kraju zamieściły jej pozytywne recenzje. Nieoczekiwanie stała się przedmiotem szerokiej dyskusji, do czego przyczyniły się zapewne kampania promocyjna prowadzona na uniwersytetach z Ligi Bluszczowej (konfederacja elitarnych uczelni niepublicznych), wywiady udzielane przez autora rozgłośniom radiowym oraz udział w popularnych programach telewizyjnych.

W pierwszych słowach wprowadzenia do książki autor zapowiada, że jego podejście do sztuki całkowicie przeciwstawia się współczesnym teoretykom i krytykom sztuki. Proponuje spojrzenie na sztukę w pryzmacie teorii ewolucji Karola Darwina. Przywołuje prorocze słowa uczonego, który w podsumowaniu (posłowiu) do „O powstawaniu gatunków” napisał: „Widzę w dalekiej przyszłości szerokie perspektywy znacznie ważniejszych jeszcze badań. Psychologia oprze się z pewnością na nowym poglądzie, że każdą umiejętność i każdą zdolność umysłową można osiągnąć jedynie stopniowo” (s. 27). Dutton przypomina, że idee ewolucyjne zaczęły być szeroko stosowane w różnych naukach (m. in. w antropologii, ekonomii, psychologii społecznej, lingwistyce, polityce i in.).

W podobnym tonie Ryszard Koziołek pisał o tym, że Darwin zbudował największą narrację XIX wieku. „Autor obdarował swoich współczesnych wielką opowieścią naukową, która wykraczała jednak daleko poza wszystkie dotychczasowe teorie biologiczne – był to mit kosmicznej ewolucji nadbudowany na »teorii doboru naturalnego«; mit, który ogarnął swoim wpływem ogromne obszary kultury, a rama czasowa i przestrzenna tej historii rozszerzała się w nieskończoność” (Koziołek 2011: 37).

Dutton twierdzi, że homo sapiens jako gatunek ma obsesję na punkcie tworzenia doświadczeń artystycznych (s. 27). Jako swój cel przyjął objaśnienie źródeł tej obsesji i jej wpływu na dzisiejsze postrzeganie sztuki i gusta odbiorców. Źródeł – rzecz jasna – ewolucyjnych. Autor podkreśla rolę plejstocenu dla rozwoju „nowoczesnego człowieka”. To w tej epoce miałaby się ukształtować struktura psychiczna, która charakteryzuje współczesną ludzkość, a selektywne naciski ukształtowały genetycznie nowoczesnego człowieka (s. 86).

Swoje rozważania o estetyce rozpoczyna od krytyki sposobów dotychczasowej analizy sztuki. Zastanawia go fakt, że mimo łatwości dostępu do wiedzy, jakiej poprzednie pokolenia nie miały, a przez to możliwości szerszego niż kiedykolwiek wcześniej spojrzenia na sztukę, teoretycy częściej wolą poświęcić się kolejnym analizom przypadków wyjątkowych. Jak pisze, za takim postępowaniem stoi ukryte, niewyrażone wprost założenie badaczy, że: „świat sztuki, jak zwykło się przypuszczać, stanie się zrozumiały dopiero wtedy, kiedy będziemy potrafili wyjaśnić najbardziej marginalne i trudne przypadki w sztuce. (…) Wielka ilość tego typu literatury wskazuje też na pewnego rodzaju nadzieję, że zdolność wyjaśnienia najbardziej dziwacznych przypadków w sztuce pomoże dojść do najlepszego ogólnego wyjaśnienia całej sztuki” (s. 98). Dodaje także, że takie postępowanie nie może być dobre, w myśl zasady, że „ciężkie przypadki tworzą złe prawo” i skutkuje ignorowaniem centrum sztuki. Postuluje, że filozofia sztuki powinna zacząć traktować przedmiot swoich badań jako pole działań, obiektów i doświadczeń, które naturalnie pojawiają się w życiu ludzi.

Dutton próbuje zdefiniować sztukę ze względu na cechy charakterystyczne odnajdywane w różnych kulturach, które zredukował do dwunastu punktów i określił jako kryteria skupiskowe. Autor przez pokazanie uniwersalnych kryteriów próbuje udowodnić, że znając je, będziemy posiadali kompetencje, by móc określić, czy dany wytwór konkretnej kultury, jest dziełem sztuki. Idea wydaje się nieco utopijna, ale sama próba wyznaczenia takich kryteriów niesie ze sobą znaczny materiał do przemyśleń.

Autor konsekwentnie broni tezy o uniwersalności sztuki. Naukowcy po II wojnie światowej zaczęli nie tyle zauważać podobieństwa między kulturami, lecz zaczęli wyolbrzymiać różnice między nimi. „Ta tendencja do egzotyzowania skaziła w szczególności antropologiczne podejście do sztuki, gdzie wątpliwe lub zwodnicze opisy przypadków nakreślonych przez niejednoznaczne, graniczne sfery życia – tam, gdzie sztuka stopniowo zlewa się z rytuałem, religią lub sprawami praktycznymi – zostały użyte do lansowania poglądu, że »oni nie mają naszego pojęcia sztuki«” (s. 122). Dutton wyraźnie z tym polemizuje i przywołuje uznane pozycje antropologiczne, które udowadniają, że wszystkie kultury mają formy sztuki, w zachodnim znaczeniu tego słowa. Podkreśla, że rozróżnienie przykładów sztuki prymitywnej nie zależy od wiedzy o kontekście kulturowym dzieła, ale jest kwestią „zdobycia wiedzy pozwalającej na zobaczenie wartości estetycznych, które zostały rozmyślnie umieszczone w oglądanym obiekcie” (s. 150).

Za najważniejsze międzykulturowe kryterium sztuki Dutton uznaje doświadczenie wyobrażeniowe, a samo tworzenie fikcji jest według niego mechanizmem adaptacyjnym powstałym w procesie ewolucji. Podkreśla, że wyobraźnia pozwala na intelektualne symulacje i prognozy, a także pozwala na opracowanie rozwiązań problemów bez przeprowadzania doświadczeń w praktyce.

Jego tezy o uniwersalności sztuki są przekonujące, aczkolwiek momentami brakuje przypisów do pozycji czy teorii, do których się odwołuje. „Instynkt sztuki” jest publikacją popularnonaukową, jednak czasem brakuje doprecyzowania źródeł czy dopowiedzenia, które mogłoby znaleźć miejsce w przypisach. Co więcej, kolejne teorie przedstawiane w książce Dutton stara się uatrakcyjnić dla czytelnika, ale wybierane przez niego przykłady i porównania czasem wydają się nie do końca trafione.

Nie można jednak odmówić Duttonowi erudycji. Doskonale orientuje się w odkryciach psychologii i antropologii ewolucyjnej, a także w historii i w teorii sztuki. Zdarzają się mu czasem niedopowiedzenia – np. w momencie, gdy omawia instynkt opowiadania historii i przywołuje badaczy, którzy konstruowali schematy fabuł literackich składających się z określonych typów fabuł: XIX-wiecznego francuskiego pisarza Georgesa Poltiego, który opracował „Trzydzieści sześć dramatycznych sytuacji” (katalog sytuacji, który może przydać się autorom podczas tworzenia fabuł literackich) oraz Christophera Bookera, dziennikarza, który udowadniał, że można wyróżnić siedem podstawowych modeli fabularnych funkcjonujących w przestrzeni międzykulturowej. W tym zestawieniu brakuje Władimira Proppa z jego analizą struktury baśni ludowej, którego teoria mogłaby potwierdzić tezę autora o tym, że struktura opowieści jest budowana przez instynktowne pragnienie opowiadania historii o podstawowych cechach ludzkiej kategorii.

Dutton porusza także pobieżnie kwestię gier komputerowych i krytykuje poglądy, że możliwość uczestniczenia w narracji nie jest rozwojem i przełomem w sposobach opowiadania historii, jak chcą tego badacze game studies, ale wręcz przeciwnie – według niego gry wideo są powrotem do dziecięcych zabaw w udawanie. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że badacz trywializuje to zagadnienie i prezentuje swoje nieobeznanie w tej tematyce (i wydaje się kojarzyć gry komputerowe jedynie ze stereotypowymi strzelankami).

Mimo wszystko należy podkreślić wyjątkowość tej pozycji. Do czasu Duttona badacze, nawet zdeklarowani darwiniści, kulturę wywodzili z historii i nie próbowali myśleć o niej w kategoriach adaptacji, nie chcieli również łączyć biologii z kulturą. On z kolei pisze: „Sztuka zatem może wydawać się w dużej mierze kulturowa, ale instynkt sztuki, który ją warunkuje, już nie” (s. 343). (trzy lata po premierze „Instynktu sztuki” podobne podejście zaprezentował Stephen Davies w „The Artful Species”, ale to Dutton jest uważany za prekursora takiego postrzegania sztuki).

Autor podkreśla, że formy komunikacyjne, które powstały w wyniku doboru płciowego, przeniknęły do innych obszarów życia; sztuka w tym ujęciu jest rozszerzeniem tej zdolności. „Dobór płciowy wyjaśnia intencje człowieka na drodze do oczarowywanie i wzbudzania zainteresowania płci przeciwnej. Co więcej, wyjaśnia, dlaczego patrzymy na siebie z przejmującym zainteresowaniem. Jesteśmy oczarowani sztuką – rzeźbami, wierszami, opowiadaniami, ariami, ponieważ wyczuwamy, że zabiorą nas one do umysłów, które je stworzyły. To poczucie wspólnoty, nawet intymności, z osobami twórczymi czy innymi może być błędne – a nawet stanowić systematyczną ułudę – ale samoudomowienie się człowieka na drodze doboru płciowego nie wiązało się z szukaniem prawdy” (s. 275).

Dutton udowadnia, że zachwyt, jaki odczuwamy w obcowaniu z dziełem sztuki, jest wynikiem ludzkiego geniuszu. Jego książka ma być przypomnieniem, że „pozostajemy w ścisłym związku z prehistorycznymi kobietami i mężczyznami, którzy jako pierwsi odnaleźli piękno w świecie. Ich krew płynie w naszych żyłach. Ich instynkt sztuki jest naszym instynktem” (s. 400).

Literatura:

Koziołek R.: „Znakowanie trawy albo praktyki filologii”. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego. Katowice 2011.
Denis Dutton: „Instynkt sztuki. Piękno, zachwyt i ewolucja człowieka”. Przeł. J. Luty. Copernicus Center Press. Kraków 2019.