Wydanie bieżące

1 maja 9 (345) / 2018

Wojciech Lemański,

W POSZUKIWANIU WOLNOŚCI (WOJCIECH JAGIELSKI: 'NA WSCHÓD OD ZACHODU')

A A A
Człowiek często czuje się przez coś ograniczony, sądzi, że środowisko, w które został wtłoczony, działa na niego represyjnie. Postanawia wtedy oderwać się od otaczającego go świata i spróbować zacząć wszystko od początku w innym miejscu. Ludzie zachęceni opowieściami o odległych miejscach obierają je sobie za cel, poszukując tego, czego nie mogą dostać od rzeczywistości opartej na konsumpcji i wyzysku, a mianowicie wolności. Wolności od postrzegania jednostki w kategoriach osiągnięć, stanowiska i ilości posiadanych pieniędzy. Wojciech Jagielski w książce „Na wschód od zachodu” przedstawił historie zniechęconych cywilizacją Zachodu hipisów i ich podróży do Indii przez kraje Europy, a następnie Bliskiego Wschodu: Turcję, Syrię, Irak, Iran, Afganistan i Pakistan. Nie jest to jedyny wątek, który Jagielski porusza w swoim reportażu, ale to na nim zbudowana jest cała książka.

W trakcie opowieści reportażysta zarysowuje opozycyjne stanowiska ludzi przybyłych z Zachodu oraz mieszkańców wyżej wymienionych państw wschodnich. Te dwie różne perspektywy bardzo się od siebie różnią, ponieważ hipisi cel swojej podróży widzieli jako miejsca wolne od konsumpcjonizmu i wojen, a kraje Wschodu były mają być dla nich wybawieniem od ograniczeń kultury, z której się wywodzą. Natomiast z drugiej strony rdzenni mieszkańcy południowej części Azji żyją w ciągłym strachu przed wojnami, zamachami, rewolucjami i przewrotami. Wielu z nich marzy o wyjeździe na Zachód, gdzie byliby wolni od nieustających niepokojów, a także zyskaliby możliwość rozwoju, której po prostu nie mają. Są uwikłani w ich własne problemy, które znacząco różnią się od tych, które znamy w Europie, bo jednym z takich problemów jest na przykład system kastowy w Indiach, z powodu którego wybuchają rozruchy na ulicach tamtejszych miast.

Dlaczego kraje wschodnie okazały się dla hipisów w rzeczywistości tak odmienne od wcześniejszych wyobrażeń? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Od pogłosek o nieograniczonej wolności, po przekazywane przez ludzi wracających z podróży wspaniałe historie o świętej krainie Shangri-La. Ta świętość jest niezwykle ważna i można poczuć, jak cała książka nią epatuje. Przykładem tego jest sam tytuł, wskazujący na utwór Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”, w którym znajduje się mnóstwo odniesień do Biblii. Tak samo „Na wschód od zachodu” można interpretować w tych kategoriach. Uważam, że autor chciał nadać głębsze znaczenie wędrówce w poszukiwaniu oświecenia, nie tylko przedstawiając historie podróżujących, ale też poprzez formę książki i nawiązania do religii. Innym takim zabiegiem jest podzielenie reportażu na trzy odrębne rozdziały nawiązuje do świętości (w chrześcijaństwie liczba trzy ma wymiar religijny, ponieważ symbolizuje Trójcę Świętą). Wspomniane historie zostają wprowadzone przez dwójkę interesujących bohaterów i ich koleje losu.

Pierwszym z nich jest człowiek, który przyjął imię „Święty Nikt”. Poznajemy opowieść o całym życiu Świętego, który do Indii trafił, szmuglując narkotyki z Afganistanu i przewożąc je do Amsterdamu. W pewnym momencie swojego życia uznał, że jego miejsce jest w Indiach, więc sprzedał wszystko, co miał i ruszył do celu na piechotę, tak jak zwykle robili hipisi. W opowieści Świętego poznajemy to, w jaki sposób postrzegał Indie jako młody człowiek oraz co się zmieniło w jego myśleniu o tym miejscu, gdy się postarzał. Podobnie jest w przypadku drugiej bohaterki – Kamili z Polski, która przyjęła imię Kamal. Co ciekawe bohaterowie ci nie identyfikowali się stricte z ruchem hipisowskim i w pewnej mierze przyświecały im inne cele, ale razem z nimi żyli i upodabniali się do Dzieci Kwiatów. Kamal, zafascynowana religią Indii, wyruszyła poznać ją z bliska. Stała się przykładem osoby, która całkowicie zasymilowała się z ludnością i kulturą indyjską, wychowując nawet swoje dziecko w tradycjach właściwych Indiom. Z tej części historii można wiele wywnioskować na temat kondycji ludowości we współczesnej kulturze. Czy możliwe jest całkowite oderwanie się od technologii? Czy da się uciec przed globalizacją i kulturą Zachodu? Wybrane przez Jagielskiego historie Świętego i Kamal obrazują zmiany, jakie zaszły w rozumieniu wolności i świętości przez tych ludzi, ale także przedstawiają przekształcanie się cywilizacji Wschodu, która coraz bardziej wchłaniana jest przez Zachód, a wartości, które w latach sześćdziesiątych ciągnęły tysiące hipisów do Indii, zdewaluowały się na rzecz kultury przyjemności. Narkotyki, pozwalające Dzieciom Kwiatom osiągnąć stan medytacji, straciły swoją wartość, jak pośrednik pomiędzy światami, na rzeczy zabawy, a zasiedlone niegdyś dzikie plaże dzisiaj są zapełniane przez kupców zarabiających na przyjezdnych ogromne pieniądze.

Warto zwrócić uwagę na to, że Wojciech Jagielski jako korespondent wojenny i autor takich książek jak „Modlitwa o deszcz” czy „Dobre miejsce do umierania” tym razem skupia swoją uwagę na tematach innych niż we wcześniejszych publikacjach. W książce „Na wschód od zachodu” ważni stają się ludzie miłujący pokój i wyznający wolną miłość. Hipisi poszukujący swojego miejsca w świecie, do którego nie czują się przystosowani, wędrują do magicznych Indii, aby doznać oświecenia. Nie spodziewajmy się jednak, że doświadczenie autora związane z wojnami, rewolucjami i krwawymi walkami nie ma odzwierciedlenia w najnowszej książce. Jagielskiego interesują konflikty pomiędzy Indiami i Pakistanem, a mianowicie walki o Kaszmir ciągnące się przez całą II połowę XX wieku. Dotyka również sporów o władzę w Afganistanie czy walk kastowych w Indiach, które paraliżują całe miasta. Przedstawia tło historyczne toczących się na Wschodzie konfliktów w skali mikro, jak i makro (od walk plemion afgańskich, po spory o władzę Stanów Zjednoczonych z ZSRR na Bliskim Wschodzie i ich konsekwencje). Co więcej, autor zwraca uwagę na dążenia Indii do zrównania się z państwami zachodnimi pod względem kulturowym – w miastach indyjskich przebudowywane są całe dzielnice, bezdomni i żebracy przeganiani są z ulic, a sfory psów wyłapywane. Uliczki indyjskich miast tracą swoją dawną magię i bajeczność. Nawet miejsca święte nie są odporne na te wpływy, co zauważamy w historii Kamal i opisie jej szoku, gdy odkryła za pomocą zdjęć satelitarnych, że aśramy (indyjskie pustelnie, w których można medytować) zbudowane są na wzór sztucznych miast dla ludzi bogatych chcących zajmować się swoją duchowością. Można stwierdzić, że Jagielski doszukuje się zgubnego wpływu kultury zachodniej na wschodnią i odrzucenia wyższych wartości na rzecz życia opartego na hedonizmie, konsumpcjonizmie i pieniądzach. Nie jest łatwo uciec od takiego świata. Wielu hipisów, skończywszy swoją wędrówkę, powróciło do rodzin, do nauki na uniwersytetach czy pracy zarobkowej, po czym osiągało sukcesy zawodowe, jakby w zapomnieniu o poprzednim życiu. Można tylko się zastanawiać, czy stali się niewolnikami kultury, a może uznali, że nie warto uciekać przed czymś nieuchronnym.

Lektura książki „Na wschód od zachodu” skłania do myślenia nad kondycją ludzkości we współczesnym świcie, dewaluacją wartości takich jak miłość, pokój czy duchowość. Zadaje czytelnikowi pytania o miejsce człowieka w kulturze opartej na pieniądzach i wyzysku, które są powszechne wszędzie. Zestawia historie ludzi Zachodu przybyłych do Indii w poszukiwaniu ratunku z tym, jak rzeczywistość postrzegają mieszkańcy Indii, Afganistanu, Pakistanu, Nepalu i innych państw, których problemy Jagielski podejmuje się przedstawić. Tam również panuje strach przed terrorem, krwawymi wojnami, a władza często przejmowana jest poprzez morderstwa i podstęp. Mówią o tym takie historie, jak zamordowanie premier Indii Indiry Gandhi przez sikhijskich fundamentalistów w 1984 roku, czy objęcie władzy w Iranie przez duchownego Ruhollaha Chomejniego. Autor książki przedstawia ponurą wizję rzeczywistości, od której nie ma ucieczki. Wszystko to wskazuje na oferowane bogactwo tematów, które Wojciech Jagielski zawarł w reportażu „Na wschód od zachodu”; zebrane w całość, pokazują dążenia człowieka do osiągnięcia szczęścia i jego zderzenie z rzeczywistością. Jest to naprawdę interesująca pozycja, pozwalająca zastanowić się nad współczesnością w szerokim sensie, ale także nad sensem życia i wolności.

Co ciekawe rozdział ostatni, który poświecony jest Kamal, został napisany przez żonę autora Grażynę Jagielską. Trochę zaburza to styl, do którego przyzwyczaja książka od samego początku. Z doświadczeń reportera nic tutaj nie zostaje, ponieważ głos całkowicie przejmuje bohaterka tego rozdziału, opowiadając o swojej historii, próbach życia według tradycji indyjskich i problemach wychowania dziecka w tej kulturze. Nie stanowi to większego problemu w odbiorze reportażu, lecz zaskakuje i dodaje nową perspektywę. Możemy zastanowić się, czy przedstawione wychowanie ma sens i czy nie niesie za sobą zgubnego wpływu na przyszłość młodego człowieka, wrzuconego w świat globalizacji.
Wojciech Jagielski: „Na wschód od zachodu”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2018.