Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Przemysław Pieniążek,

BUKARESZT SCHYŁKU WIEKU (IOANA PARVULESCU: 'ŻYCIE ZACZYNA SIĘ W PIĄTEK')

A A A
Na obrzeżach Bukaresztu znaleziony zostaje ranny młodzieniec (jak się okazuje, pochodzący z arystokratycznego rodu), który mimo rychłego przewiezienia do szpitala umiera. Co więcej, w podobnej lokacji pewien furman natrafia na nieprzytomnego mężczyznę, gustującego w osobliwej konfekcji i noszącego się zgoła w cudzoziemski sposób. Zagadkowe pochodzenia Dana Kretzu – gdyż tak ponoć nazywa się enigmatyczny przybysz posiadający spore luki w pamięci – elektryzuje opinię publiczną, rozbudzając przy tym wyobraźnię mieszkańców europejskiej stolicy. Czy podający się za dziennikarza jegomość jest perfidnym oszustem czy raczej zbiegłym pacjentem ze szpitala psychiatrycznego? A może to żądny krwi maniak pokroju Kuby Rozpruwacza? A co jeśli noszący specyficzne obuwie outsider okaże się… przybyszem z przyszłości?

Kwestia ambiwalentnego statusu ontologicznego Dana Kretzu stanowi ważny, ale nie jedyny wątek z werwą rozwijany przez Ioanę Pârvulescu na kartach „Życie zaczyna się w piątek”. Urodzona w Braszowie pisarka, redaktorka, publicystka oraz eseistka w swojej debiutanckiej powieści (ukazującej się nakładem wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego) zabiera czytelnika w równie sentymentalną, co magiczną podróż do przykrytej śnieżną pierzynką rumuńskiej stolicy końca XIX wieku. Akcja książki rozgrywa się w ciągu trzynastu dni (19-31 grudnia 1897 roku), w trakcie których możemy zanurzyć się w społeczny, polityczny i nade wszystko kulturalny pejzaż minionej epoki.

Decydując się na wykorzystanie wielogłosu narracyjnego – autorka eksponuje bowiem perspektywę między innymi Costache’a Boerescu (surowego, cierpiącego z powodu samotności funkcjonariusza policji przesłuchującego tajemniczego przybysza); skwapliwie spisującej pamiętnik romantycznej Iulii, córki doktora Leona Margulisa czy ośmioletniego gońca Nicu wychowywanego przez cierpiącą na zaburzenia psychiczne matkę-alkoholiczkę – Ioana Pârvulescu kapitalnie oddaje kwestię obyczajowości, jak i mentalności przedstawicieli różnych warstw społecznych.

Niewątpliwym atutem „Życie zaczyna się w piątek” jest pieczołowitość w rekonstruowaniu rzeczywistości świata przedstawionego w jego codziennym wymiarze, aczkolwiek atmosferę przełomu wieków dobrze podbudowują aluzje do zdobywających wówczas coraz większą popularność nowinek technicznych oraz doniosłych wynalazków (vide: promienie rentgenowskie, daktyloskopia) czy nawiązania do głośno komentowanych wydarzeń (echa Afery Dreyfusa). Dodajmy do tego modę, skandale towarzyskie oraz wypatrywaną inwazję Marsjan, a otrzymamy ciekawy wybór tematów angażujących uwagę nie tylko czytelników bukaresztańskiej prasy, reprezentowanej w omawianym utworze przez popularną gazetę „Universul”, której pracownicy równie skutecznie napędzają narracyjne tryby niniejszej opowieści.

Na skrzydełku książki odnajdziemy opinię rumuńskiego eseisty Mircei Cărtărescu twierdzącego, iż recenzowany tom „(…) można czytać jako powieść kryminalną, powieść fantastyczną o podróżach w czasie lub powieść historyczną, ale czytelnik wyniesie z niej największą korzyść, jeśli zapomni o tych kategoriach i będzie ją postrzegał jako żywy świat, pełen poezji i prawdy, jak wszystkie utwory, które coś znaczą w literaturze światowej”.

Bądźmy szczerzy – „Życie zaczyna się w piątek” kryminałem zdecydowanie nie jest, a wprowadzony przez autorkę „kryminogenny” wątek trudno uznać za motyw, któremu podporządkowano całą historię. Dziełu Ioany Pârvulescu zdecydowanie za to bliżej do (nie stroniącej od subtelnego humoru) powieści historyczno-obyczajowej umiejętnie nasyconej pierwiastkiem niesamowitości. Sumiennie dopracowana w warstwie językowej, nie stroniąca od poetyckich sformułowań książka – uhonorowana w 2013 roku Nagrodą Literacką Unii Europejskiej – zaskakująco dobrze sprawdza się jako kameralna, mocno nostalgiczna refleksja na temat czasu, przeznaczenia, doświadczania transcendencji oraz poszukiwania poczucia przynależności, rozpatrywanej nie tylko w perspektywie jednostkowej. Mówiąc krótko: „Życie zaczyna się w piątek” to przyjemna, a nade wszystko ujmująco sensualna opowieść (w toku snutej przez siebie narracji autorka skutecznie apeluje do różnych zmysłów odbiorcy), której mocno humanistyczny wydźwięk (być może) będzie słyszalny także dla osób preferujących zgoła odmienny typ literatury.
Ioana  Pârvulescu: „Życie zaczyna się w piątek”. Tłumaczenie: Karolina Brykner, Tomasz Klimkowski. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2016.