Wydanie bieżące

1 lipca 13 (229) / 2013

Michał Misztal,

ŚLADAMI PRZESZŁOŚCI

A A A
Do dziś pamiętam pochwały, jakich naczytałem się o „Ranach wylotowych” Rutu Modan jeszcze przed lekturą samego komiksu i jak bardzo wszystkie obietnice niesamowitych przeżyć nastawiły mnie na wielkie arcydzieło. Nie zmienia to faktu, że poprzednia opowieść autorki „Zaduszek” była (tylko i aż) bardzo dobra. Muszę przyznać, że historia poszukiwania ojca przez Kobiego Franco zawiera jedno z najlepszych zakończeń, jakie mogę sobie wyobrazić, przez co z perspektywy czasu mam o wiele lepszą opinię na temat tego dzieła. Tymczasem niedawno ukazała się w Polsce kolejna pozycja napisana i narysowana przez Rutu Modan, w dodatku z miejscem akcji ulokowanym w naszym kraju, nie mówiąc już o udziale kilku polskich bohaterów.

„Zaduszki” to historia ponownego przyjazdu Reginy Segal do Warszawy w celu odzyskania rodzinnej posiadłości utraconej podczas II wojny światowej. Regina opuszcza Izrael w towarzystwie swojej wnuczki Miki. Powrót do Polski po tylu latach bardzo szybko rodzi sporo problemów, powodując liczne konflikty między bohaterkami. Mika dostrzega, że jej babcia wcale nie jest zainteresowana odzyskaniem tajemniczej posiadłości. Na każdym kroku okazuje swoją niechęć wobec Polaków, narzeka na pobyt w Warszawie i nosi się z zamiarem powrotu do Izraela bez jakiejkolwiek próby osiągnięcia celu swojej podróży. Kiedy jednak Mika zajmuje się załatwianiem rodzinnych spraw, pozbawiona opieki Regina odwiedza miejsca znane z czasów jej młodości, próbując odszukać pewną osobę, którą znała jeszcze przed wyjazdem z Polski.

Rutu Modan konstruuje w „Zaduszkach” skomplikowaną sieć relacji międzyludzkich, rozpiętą między teraźniejszością a przeszłością. Autorka wywiązała się ze swojego zadania bezbłędnie. Wykreowała interesujących bohaterów, przekonującą intrygę i połączyła wszystkie swoje pomysły w dobrze skomponowaną całość. Tak jak w przypadku „Ran wylotowych”, stworzyła coś bardzo dobrego, mimo iż nie pokusiłbym się o stwierdzenie, że jej nowy komiks jest wyraźnie lepszy od poprzedniego. To ta sama liga, przy czym stwierdzenia tego nie należy odczytywać jako świadectwa mojego rozczarowania. Wręcz przeciwnie.

O ile „Rany wylotowe” nie były tematycznie aż tak bliskie polskiemu czytelnikowi, „Zaduszki”, ze względu na miejsce akcji oraz wiecznie aktualną kwestię stosunków polsko-żydowskich, są historią mogącą budzić większe zainteresowanie krajowych odbiorców. Autorka ukazuje kilka rodzajów stereotypów (na przykład żywionych przez Reginę wobec Polaków, jak również strach Polaków przed „chciwymi Żydami” próbującymi odbierać należące niegdyś do nich domy), nie dając oczywistej odpowiedzi na pytanie, czy wspomniane uprzedzenia są słuszne. Równocześnie pokazuje jednak, że każda postać ma swój własny, nie związany z narodowością, bardzo wyrazisty charakter. Ilustrując niezręczności wynikające ze wzajemnych relacjami Polaków i Żydów, autorka nie unika również humoru, czego przykładem jest scena odśpiewania modlitwy na cmentarzu.

Kreska Rutu Modan od czasów „Ran wylotowych” nie uległa wielkim zmianom; nadal jest czysta i nie obfituje w szczegóły (co nie do końca mi odpowiada), zwłaszcza w aspekcie fizjonomii postaci. W czasie pracy nad „Zaduszkami” autorka zdecydowała się na wynajęcie profesjonalnych aktorów, którzy – czasami także z udziałem rekwizytów – pozowali do zdjęć służących następnie za podstawę do tworzenia szkiców. Na końcu komiksu można znaleźć listę nazwisk osób będących pierwowzorami poszczególnych bohaterów.

„Zaduszki” to historia godna polecenia z wielu powodów. Zakończenie „Ran wylotowych” otwierało wiele możliwości kontynuacji mogącej rozegrać się w wyobraźni czytelnika. Tutaj tego nie ma, jest za to kilka innych ważnych kwestii, godnych uwagi w nie mniejszym stopniu niż losy bohaterów poprzedniej opowieści. Bez dwóch zdań, warto mieć najnowszy album Rutu Modan na swojej półce.
Rutu Modan: „Zaduszki” („The Property”). Tłumaczenie: Zuzanna Solakiewicz. Wydawnictwo Kultura Gniewu. Warszawa 2013.